Nowa seria Jaglacci i Hutniczka, pewna wygrana Rafisu

Po zakończeniu środowej serii gier bardzo zadowolony może być zespół Jaglacci, który w Lidze C2 po raz drugi z rzędu zainkasował 3 oczka, tym razem w starciu przeciwko BiegunSportowi. Wygląda na to, że zespół Wilczyńskiego powoli żegna kryzys z pierwszej części sezonu. Dobry nastrój może mieć również zespół Rafisu, który w Lidze A pewnie pokonał Mazi Team, dzięki czemu zajmuje aktualnie drugą pozycję w tabeli. Świetne rozdanie mieli również zawodnicy Hutniczka, którzy dysponując mocno okrojonym składem pokonali w Lidze E1 faworyzowany zespół Flamingo.

Na zakończenie kolejki w najwyższej klasie rozgrywkowej mieliśmy tylko jeden mecz, w którym beniaminek Mazi Team spotkał się z mającym świetną wiosnę Rafisem. Faworyt od początku postanowił ułożyć mecz pod swoje dyktando i po 9. minutach prowadził już dwoma bramkami, będąc drużyną bardziej aktywną. Zespół Mazeli nie położył się jednak przed mocniejszym przeciwnikiem i już kilka minut później uzyskał kontaktowe trafienie. Chwilę później Mazi Team mógł nawet jeszcze wyrównać, ale na jego drodze stanęła poprzeczka. Górujący chyba w każdym aspekcie Rafis tuż przed przerwą zdążył jeszcze wrzucić piąty bieg i odjechał beniaminkowi na 4 gole. Po przerwie goniący zespół pozostawał bezradny wobec po prostu lepszego przeciwnika, który dokładał kolejne gole. Mazi Team do końca jednak ambitnie walczył o jak najniższy wymiar kary, za co należą mu się brawa. Doświadczony zespół z Kazimierzy notuje swoje 6. zwycięstwo w sezonie i plasuje się tuż za ekipą Stupki. Mimo porażki, Mazi pozostaje o punkt nad strefą spadkową.

W Lidze B1 również zagrały tylko dwa zespoły. Home Broker stanął do walki o poprawę swojej ligowej sytuacji z zespołem Black Hawks i trzeba przyznać, że był w tym postanowieniu bardzo skuteczny. Nie było to jednak spotkanie do jednej bramki, a wręcz przeciwnie. Zespoły cały czas były ze sobą w kontakcie, a na boisku nie dało się zauważyć wyraźnej przewagi któregoś z nich. Optycznie przeważał jednak Home, który sprawiał wrażenie aktywniejszego z przodu, co z kolei przełożyło się na jego minimalnie prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron, wcześniej dość statyczne “Jastrzębie”, od razu rzuciły się do odrabiania strat i stworzyły sobie parę groźnych okazji, z których tylko jedna znalazła drogę do siatki. W drugiej odsłonie długo utrzymywał się remis, który jednak nie zadowalał ekipy Dobosza. Na swojego 200. gola w FLS wciąż polował Tomasz Sumek i doczekał się go w najlepszym z możliwych momentów. Na 3. minuty przed końcem spotkania pokonał wreszcie bramkarza Hawks i zapewnił swojemu zespołowi długo wyczekiwane, pierwsze zwycięstwo wiosną. Black Hawks mimo porażki, nadal plasuje się tuż nad strefą spadkową.

Też tylko jedno spotkanie zagrała w środę Liga B2, a zmierzyły się w niej Weldbud i Grupa Partner. Od początku tego pojedynku widać było, kto jest jego faworytem. Weldbud od razu narzucił Grupie swój dobrze zorganizowany, ofensywny styl gry, który stosunkowo szybko przyniósł mu prowadzenie. Można było odnieść wrażenie, że grający szybko piłką zespół Marka Rapacza doskonale czuł się na mokrej nawierzchni. Partner ograniczał się w tym meczu do kontrataków lub prób z dystansu, a jego konto bramkowe zasiliło tylko jedno trafienie. W drugiej części gry “Zieloni” nie zwalniali tempa i dokładając kolejnych 5 bramek, poprawili mocno swój bilans bramkowy, który po tym spotkaniu znowu jest dodatni. Dla Weldbudu było to drugie zwycięstwo z rzędu. Grupa Partner musi jeszcze poczekać na swoje pierwsze punkty przynajmniej do kolejnego spotkania.

Dwa mecze przygotowano za to na środę w Lidze C1. W pierwszym z nich Banda Pycholi stanęła naprzeciwko FC Po 40-tce. Przed tym spotkaniem to właśnie “Pomarańczowym” przypisywano więcej szans. Pierwsza połowa była tylko potwierdzeniem tych przewidywań, ponieważ Banda żwawo rzuciła się do ataku i z upływem minut przekładała swoją przewagę na bramki. Gracze “40” próbowali się przeciwstawić, ale ich kontrom zabrakło zdecydowania i wykończenia. Czterobramkowa zaliczka do przerwy uśpiła nieco BP i swojego pierwszego gola zdobyli gracze w białych koszulkach. Podczas gdy Pychole chciały dowieźć bezpieczny wynik do końca, z wiarą i determinacją ruszyło na nich FC po 40-tce. Jakość po stronie “Pomarańczowych” dała jednak o sobie znać, kiedy mimo częstszych ataków rywala, potrafili oni uzyskać kolejne dwa trafienia wyjaśniające końcowy rezultat tego meczu. Na otarcie łez zawodnicy przegranej ekipy tuż przed końcowym gwizdkiem “ukłuli” jeszcze dwukrotnie. Kolejne zwycięstwo Bandy daje jej awans na 4. miejsce. Dzielne FC Po 40-tce od strefy spadkowej dzielą jeszcze 2 punkty. W drugim ze spotkań C1 egzotyczna Wakanda została skojarzona z zespołem Różowych Panter. Spotkanie to przyniosło wiele emocji, czemu wyraz w trakcie meczu dawali zawodnicy obu zespołów. Występujące tylko w sześciu Pantery już w pierwszych minutach dały się zaskoczyć swojemu rywalowi dwukrotnie. Na usprawiedliwienie takiej postawy w defensywie “Różowych” może posłużyć fakt, że nie dysponowali oni w środę nominalnym bramkarzem. Nie przeszkodziło to jednak w tym, żeby odgryźć się Wakandzie swoimi trafieniami i doszło do tego, że w 17. minucie mieliśmy wynik 4:4, z którym oba zespoły zeszły na przerwę. Po zmianie stron zespół Mikołajczyka był już mniej skuteczny, za to rozkręcała się mająca zmienników ekipa FC. Niestety coraz częściej pojawiały się niepotrzebne nieczyste zagrania, które nieco zmniejszyły atrakcyjność tego szalonego meczu. W dalszej części meczu gracze Kosowskiego “ukąsili” swojego odkrytego rywala jeszcze czterokrotnie, co ostatecznie pogrzebało szanse Panter na korzystny rezultat. Wakanda po dwóch porażkach z rzędu wraca na zwycięską ścieżkę. Dla Panter była to przegrana numer 6 w tym sezonie.

Również jednym spotkaniem uraczyła nas w środę Liga C2, w której ostatnio zwycięscy Jaglacci zagrali z BiegunSportem. Po zespole Tinderwolves widać było olbrzymią ochotę do gry, którą próbował ograniczyć jego rywal z BiegunSportu. To właśnie podopieczni Kamila Stepaniaka otworzyli wynik spotkania, które z minuty na minutę przechodziło pod kontrolę “Fioletowych”. Lepsze operowanie piłką i większa przebojowość w szeregach Jaglacci poskutkowały zdobyciem trzybramkowej przewagi jeszcze przed zmianą stron. W jej osiągnięciu zespołowi Jakuba Wilczyńskiego nie przeszkadzały nawet nie najlepsze warunki pogodowe. Wręcz przeciwnie, można pokusić się o stwierdzenie, że przyspieszały one nawet jego skuteczną grę. Biegun natomiast częściej miał problemy z zawiązaniem składnej akcji, a jego na ogół nieco szarpane ataki poskutkowały jeszcze dwoma golami. Jaglacci wygrywają po raz drugi wiosną i wygląda na to, że ostatnie zwycięstwo mogło być dla nich przełomowym momentem. Zespół BiegunSportu po swojej piątej porażce w sezonie dał się wyprzedzić w tabeli swojemu środowemu rywalowi.

Najliczniej reprezentowaną w środę ligą była Liga E1. Dwa mecze zostały rozegrane równolegle, a pierwszym z nich był pojedynek Hutniczka z Flamingo. “Seledynowi”, po ostatnim pierwszym zwycięstwie w sezonie, próbowali w środę pójść za ciosem i zostawić w pokonanym polu kolejnego rywala. Sztukę tę utrudnił z pewnością wąski skład, którym stawił się na to spotkanie zespół Tybury. Hutniczek zaczął w pięciu i bez nominalnego bramkarza, ale zdołał nawet wyjść na prowadzenie. Flamingo jednak szybko odpowiedziało i w pierwszej połowie zrobił nam się mecz cios za cios, w którym było dużo ofensywnej gry z obu stron. Gdy przyszły posiłki w postaci szóstego zawodnika, Hutniczek ponownie wyszedł na prowadzenie, z którym zszedł na przerwę. Druga połowa była nieco spokojniejsza w wykonaniu jednych i drugich. Flamingo próbowało wyrównać stan gry, ale pozostawało w swoich poczynaniach bardzo niedokładne. Dobrze zorganizowany Hutniczek mądrze się cofnął i zaczął walczyć o dowiezienie wyniku, co mu się finalnie udało. Zespół faworyzowanego Flamingo dobił jeszcze na 3 minuty przed końcem meczu Rafał Łętowski. Na duże słowa uznania zasłużył, Wojciech Tybura, który awaryjnie stanął w bramce swojej drużyny i również dzięki jego udanym interwencjom Hutniczek może cieszyć się z drugiego zwycięstwa z rzędu. W drugim, toczonym na boisku obok pojedynku FC Admind próbował uporać się z Husarią. Faworytem tej rywalizacji był zespół Wojciecha Szkutnika, który swoją grą potwierdził ten typ. Zwycięstwo nie przyszło mu jednak łatwo, ponieważ Admind postawił bardzo trudne warunki. Pierwsza połowa spotkania zwiastowała wyrównane zawody, ale na prowadzenie jako pierwszy wyszedł zespół FC i bardzo długo nie chciał go oddać. Jedni i drudzy ambitnie walczyli o każdy skrawek boiska. Dopiero w 28. minucie bardziej poukładana Husaria zdołała zdobyć gola wyrównującego, na którego od razu chciał odpowiedzieć nieco mniej zdyscyplinowany Admind. Graczom FC brakowało jednak skuteczności w sfinalizowaniu akcji, przez co oddali wynik bardziej bezwzględnej Husarii, dla której było to 5. zwycięstwo w tym sezonie. Dobre wyniki dają “Husarzom” aktualnie 4. miejsce w tabeli. Na zakończenie dnia w Lidze E1 InPost zagrał z zespołem OREO. Przed tym pojedynkiem więcej szans dawano InPostowi, ale początkowo mecz należał raczej do wyrównanych. Dopiero 13. minuta przyniosła otwarcie wyniku przez zespół w żółtych koszulkach, a już półtorej minuty później mieliśmy 2:0. Próby graczy w czarnych strojach nie znalazły drogi do bramki przeciwnika, toteż InPost schodził na przerwę z dwubramkową zaliczką. Na rozpoczęcie drugiej części “Pocztowcy” od razu zaskoczyli bramkarza rywali strzałem z połowy i podwyższyli prowadzenie, spuszczając z rywala coraz więcej powietrza. Ambitne OREO próbowało zmienić rezultat tego spotkania, ale powoli opadało z sił, co skutkowało jeszcze utratą 3 bramek. Mimo to, zespół Kordiana Pawlika stać było na dwa trafienia honorowe, co musiało nieco poprawić humor pokonanej drużynie. Dla InPostu była to czwarta wiktoria w tym sezonie i “Zółto-czarni” aktualnie zamykają pierwszą połowę stawki.

Naj, naj, naj...

  • Najlepsze zastępstwo: Wojciech Tybura z Hutniczka, który w meczu przeciwko Flamingo stanął na bramce z powodu braku nominalnego bramkarza i w paru sytuacjach zachował się jak rasowy golkiper.
  • Największa niespodzianka: zwycięstwo grającego “gołą szóstką” Hutniczka w meczu z wyżej notowanym Flamingo.

Ciekawostki

  • W środowych meczach w aż trzech drużynach zabrakło nominalnego bramkarza.
  • Zwycięską bramkę dla Home Brokera w meczu przeciwko Black Hawks strzelił Tomasz Sumek. Był to jego gol nr 200 w FLS.
(0 votes)