Pierwsze czyste konta, Korkociągi za ciosem

Czwartek na boisku Com-Com Zone przyniósł raczej spodziewane rozstrzygnięcia. Niespodzianką można jednak określić zwycięstwo Korkociągów, które w Lidze B1 okazały się lepsze od Omegi. Poza tym zaskoczyć mogły jeszcze rozmiary porażki Jala Dreips, od której w Lidze C2 lepsze okazały się wychodzące z małego dołka Prawdziki. W Lidze D1 po meczu z Coca Juniors komplet zwycięstw na swoim koncie nadal ma Klub Sportowy. W Lidze E2 pierwszy raz w swojej historii na „zero z tylu” zagrały natomiast Błękitna Husaria i Groove Street.

W jedynym meczu rozegranym w Lidze B1 kawał dobrego futbolu zaserwowały nam ekipy Omegi oraz Korkociagow. Pierwsza połowa upłynęła pod zdecydowane dyktando tej drugiej drużyny. Gracze Korkociagów wyszli na boisko naładowani energią i gołym okiem było widać, że interesuje ich tylko zwycięstwo. Szybko wyszli na prowadzenie, ale to im nie wystarczyło. Dalej atakowali z rozmachem i pomysłem, a po kilku minutach podwyższyli rezultat. Zawodnicy Omegi byli wyraźnie zaskoczeni takim obrotem spraw. Spodziewali się zapewne znacznie łatwiejszej przeprawy. Zdołali strzelić co prawda bramkę kontaktową, ale generalnie w pierwszych 25 minutach byli w wyraźnym odwrocie. Omega przegrała tą część gry 1:4. Po zmianie stron jej gra wyglądała już zdecydowanie lepiej. Wyraźnie przeważała, stworzyło sobie dużo dobrych okazji do zdobycia bramki, a rywale niejednokrotnie byli zmuszeni do rozpaczliwej obrony we własnym polu karnym. Z całego starcia to oni wyszli jednak zwycięsko. Nie roztrwonili wypracowanej przed przerwą przewagi i mogli się cieszyć z drugiej wygranej z rzędu.

Również jeden mecz czwartku był udziałem ekip Ligi C1 - Virtus zagrał z Aptivem. Stawką tego pojedynku było pozostanie w grze w walce o medal. Zadanie domowe lepiej odrobił Aptiv, który w pierwszej połowie totalnie zaskoczył zespół Virtusa i mógł z zasłużonym wynikiem 3:0 wychodzić na drugą część gry. Zespół Marcina Kosia prowadził grę i dokładając do tego bardzo solidną postawę w obronie, mógł utrzymywać kontrolę nad tym spotkaniem. Dużą zasługę w zdobyciu przewagi miał również świetnie dysponowany w czwartek zdobywca dwóch bramek dla Aptivu - Piotr Konik. “Logistycy” za to próbowali dużo z dystansu, ale w pierwszej połowie nie zmieniło to rezultatu tego, toczonego w wysokim tempie, spotkania. Po przerwie do odrabiania strat rzucił się jednak Virtus i jego pierwsza bramka wprowadziła w szeregi Aptivu małą nerwowość. Zespół w czarnych strojach zdołał jednak szybko odpowiedzieć i mimo już bardziej wyrównanej 2. połowy, Virtusowi nie udało się dogonić rywala. Po dobrym spotkaniu Aptiv wywalczył swoje 5. zwycięstwo w sezonie i nadal ma duże szanse na zajęcie miejsca w strefie medalowej. Virtus te szanse dzisiejszym meczem mocno ograniczył.

W Lidze C2 doszło w czwartek do tylko jednego pojedynku. Starły się w nim zespoły czołówki, czyli Jala Dreips i Prawdziki. Zaczęło się od bardzo szybkiego prowadzenia “Dreipsów”, którzy już w 1. minucie otworzyli wynik spotkania. Prawdziki nie straciły jednak zimnej krwi i nie pozwoliły na przejęcie inicjatywy przez rywala. Pomogło im w tym jak zwykle dobre operowanie piłką i mądra gra w obronie. Trzy gole przed przerwą pozwoliły z nawiązką odrobić szybko powstałą stratę i spokojnie kontrolować mecz. W drugiej połowie Prawdziki kontynuowały swoje granie, na które sposobu nie mogła znaleźć Jala. Ogólnie w całym spotkaniu gracze Grzegorza Kiełbasy nie potrafili ponownie znaleźć drogi do bramki Prawdzików. Nie pozwolił im na to nawet rzut karny, którego wraz z dobitką świetnie obronił bramkarz zespołu Basisty. Trzy gole przed przerwą, trzy gole po przerwie i Prawdziki mogą cieszyć się z powrotu na fotel lidera i wyjścia z małego dołka, w którym ostatnio się znaleźli. Dla Jali to druga porażka w sezonie.

KS Klub Sportowy i Coca Juniors to jedyni przedstawiciele Ligi D1 w czwartek. Zgodnie z przewidywaniami nie było to najłatwiejsze spotkanie dla lidera. W pierwszej części gry długo utrzymywał się remis i obraz gry również był dość wyrównany. W obroty zespół Coci wziął dopiero jeden z najlepszych strzelców KSu - Patrick Sadlak. Jego hat-trick z pierwszej połowy pozwolił na uzyskanie dwubramkowego prowadzenia do przerwy. “Biało-błękitni” byli w stanie odpowiedzieć tylko na drugiego gola lidera i jak się później okazało, był to ich jedyny gol w tym meczu. W drugiej połowie Coca próbowała co prawda wyrównać stan meczu, ale bez powodzenia. Wynik tego toczonego w dość luźnym tempie spotkania podwyższyli jeszcze gracze Klubu, którzy podobnie jak Krakoska Piłka, nadal mają na swoim koncie komplet punktów.

Jedynym meczem Ligi E1 było spotkanie ekip z góry tabeli, czyli Nie ma Lipy z Heinekenem. Spotkanie można określić jako dobre i momentami bardzo wyrównane. Od początku w oczy rzucała się jednak większa jakość po stronie NmL. Nie od razu przekładało się to jednak na korzystny rezultat, ponieważ jeszcze do przerwy na tablicy wyników widniało 2:2. Cierpliwe rozgrywanie piłki przez zespół Furgała zaczęło przynosić lepsze rezultaty dopiero w drugiej połowie, w której to o defensywie zaczął zapominać Heineken. HGSS zajęty był otwartym atakiem, którym próbował sforsować szyki obronne rywala. Nie miał jednak za bardzo na niego pomysłu i często jego próby ograniczały się do gry “na aferę”. Nie ma Lipy wręcz przeciwnie - wprowadzało bałagan w szeregach rywali grając z klepki i przemyślanie. Przełożyło się to na kolejne trafienia graczy Furgała, a wynik mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie kapitalna dyspozycja Dolana w bramce Heinekena. Po tym spotkaniu Nie ma Lipy wędruje na pozycję wicelidera i mając jeden mecz rozegrany mniej, plasuje się tuż za plecami UBSu.

Aż 4 spotkania zostały zaplanowane na czwartek w Lidze E2. Jako pierwsi wyszli na boisko zawodnicy Kabaretu, którzy spotkali się z mocnymi Wściekłymi Psami. Oba zespoły są już pewne wystepów w grupie mistrzowskiej. Znajdują się także w podobnej formie, co było widać na boisku. Przez większość meczu żadnej z rywalizujących stron nie udało się na dłużej przejąć inicjatywy, a gra była bardzo wyrównana. Nieco więcej dobrych okazji stworzył sobie AKS. “Kabareciarze” byli jednak bardzo nieskuteczni. Wściekłe Psy z kolei początek meczu zdecydowanie przespały, ale z biegiem czasu coraz wyraźniej dochodziły do głosu. Pierwsza odsłona zakończyła się jednak skromnym prowadzeniem ich rywali, którzy wykorzystali jeden z nielicznych błędów Psów przy wyprowadzaniu piłki. Wściekłe Psy po zmianie stron prezentowały się lepiej od AKSu. Na efekty, w postaci wyrównującej bramki, nie trzeba była długo czekać. Obie drużyny za wszelką cenę chciały zwyciężyć, ale w ich poczynania w końcowych fragmentach wkradł się chaos i niedokładność. Na niespełna cztery minuty przed końcem Wściekłe Psy wyszły na prowadzenie. Nie utrzymały jednak dobrego rezultatu do końcowego gwizdka, a ostatnie słowo należało do “Kabareciarzy”. Podział punktów należy uznać za rozstrzygnięcie sprawiedliwe, aczkolwiek nie zadowalające żadnej ze stron. W drugim z meczów Ligi E2 zajmujący ostatnią lokatę Silicon Creations kolejny raz powalczył o swoje pierwsze punkty. Tym razem jego rywalem był zespół Groove Street, który już od pierwszego gwizdka twardo stawiał na swoim. Pierwsze 4 minuty przyniosły GSowi dwie bramki, które chyba miały wyjaśnić, do kogo będzie należeć inicjatywa w tym spotkaniu. Do przerwy Groove podwyższyło jeszcze rezultat, ale i tak nie wykorzystało swoich wszystkich okazji, ponieważ dobrze w bramce rywali spisywał się Jan Murdzek. W drugiej połowie podobnie jak w pierwszej. Siliconowi brakowało dokładności i wykończenia, dlatego zespół SC zakończył ten pojedynek bez bramki po swojej stronie. Groove Street dołożyło kolejne cztery gole, czym ustalili wynik tej rywalizacji. Mimo niekorzystnego wyniku, bardzo liczny skład Siliconu starał się o pozostawienie po sobie jak najlepszego wrażenia i ambitnym dążeniem do zdobycia honorowej bramki takowe właśnie zostawił. Końcowy rezultat nie załamał członków zespołu, wśród których cały czas panowała dobra atmosfera. Dla obu ekip nic się nie zmienia - obie z nich znajdą się po podziale ligi w drugiej części tabeli. W toczonym równolegle spotkaniu zajmujące lokatę w górnej połowie tabeli Albero konfrontowało się z Jager-Masters. Wydawało się, że faworyt powinien sobie z niżej notowanym rywalem łatwo poradzić, ale Jager zaskoczył już w 1. minucie spotkania. “Pomarańczowi” otworzyli wynik tego meczu i przez większą część pierwszej połowy, toczonej w rytmie gol za gol, prowadził. Dobrze naoliwiona maszynka zacięła się jednak na kilka minut przed zmianą stron, kiedy to doświadczone Albero zaczęło sobie układać ten mecz pod siebie. W drugiej połowie “Różowi” z każdą minutą coraz lepiej rozpracowywali swojego przeciwnika, co przełożyło się na 7 bramek po zmianie stron. Po raz kolejny skutecznością wykazał się Łukasz Wołczyk, który skutecznie wykorzystywał częste podania swoich kolegów. Jager do końca próbował postawić się lepszemu zespołowi, ale z miernym skutkiem. Koniec końców zaskoczone początkowo Albero dopisuje do swojego konta kolejne 3 oczka, które pozwalają mu pozostać w grze o najwyższe cele. Na zakończenie kolejki w Lidze E2 Błękitna Husaria stanęła naprzeciwko Starych Wilków. Od pierwszego gwizdka zarysowała się przewaga Błękitnej Husarii, która szybko zdobyła bramkę otwierającą wynik spotkania. Wydawało się, że od teraz łatwiej będzie kontrolować mecz. Jednak niedługo po tym trafieniu jeden z graczy Husarii sfaulował wychodzącego na czystą pozycję rywala, za co obejrzał zasłużoną czerwoną kartkę. Jego koledzy musieli przez pięć minut odpierać zmasowane ataki Starych Wilków. Mimo podejmowanych prób, nie udało im się doprowadzić do wyrównania. Po zmianie stron tempo zawodów siadło. Jedni i drudzy co prawda próbowali zmienić rezultat, jednak w grze za mało było konkretów. Przeważał, chaos i niedokładność. Wilki miały kilka okazji, jednak dobrze dysponowany w bramce Husarii był Norbert Ślusarczyk, któremu w znacznej mierze Husaria zawdzięcza pierwsze czyste konto w historii. W 41. gracze Husarii wykorzystali fatalny błąd bramkarza Starych Wilków i ustalili wynik spotkania na 2:0.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka: Zwycięstwo Korkociągów w meczu z Omegą.
  • Najszczelniejsze defensywy: Błękitna Husaria i Groove Street.

Ciekawostki

  • W meczu przeciwko Virtusowi zawodnik Aptivu Grzegorz Kaczmarczyk bramką uświetnił swój 150. mecz w FLS. W tym samym meczu jego kolega z zespołu Łukasz Wojtoń rozegrał swoje 100. spotkanie w rozgrywkach.
  • Kamil Jędrzejczyk ze Wściekłych Psów zaliczył przeciwko Kabaretowi swój setny występ w FLS.
  • Ostatni mecz był dla Błękitnej Husarii pierwszym w historii zagranym na “zero z tyłu”. “Błękitni” pokonali w nim Stare Wilki stosunkiem 2:0.
  • Podobnie Groove Street, którego spotkanie przeciwko Siliconowi również było pierwszym z czystym kontem w jego historii w FLS.
Last modified on piątek, 17 maj 2019 11:49
(0 votes)