Print this page
VilaNova lepsza od Cemarku, pewne zwycięstwo "jedynki" Astora

VilaNova lepsza od Cemarku, pewne zwycięstwo "jedynki" Astora

Początek 4. tygodnia w FLS miał bardzo deszczowe przyjęcie. Z powodu obfitej ulewy, która przeszła nad Nową Hutą, mecze zaplanowane na boisku Com-Com Zone musiały został przełożone na inny dzień. Udało się jednak rozegrać pozostałe zaplanowane mecze na boiskach KS Nadwiślan. Tam, po niełatwym pojedynku na najwyższym szczeblu Aqua Soil pokonało NEMBUD. W Lidze B1 mieliśmy natomiast dwie niespodzianki. Najpierw nadspodziewanie pewne zwycięstwo zanotował Astor, który ograł Korkociągi, a następnie VilaNova po emocjonującej końcówce pokonała Cemark. Ciekawą końcówkę zapewniła jeszcze Krakoska Piłka, której napór pozwolił powstrzymać dobrze grające FC Po 40-tce. W Lidze E2 - mające dobre wejście w jesień - ekipy PWK i Śledzików podzieliły się punktami.

Co się wydarzyło?

Jedynym pojedynkiem w Lidze A był mecz Aqua Soil z NEMBUDem. Faworytem tego meczu był pierwszy z zespołów, ale nie była to kandydatura oczywista. Jego rywalem była ekipa, która jesienią zdążyła już co prawda dwukrotnie przegrać, ale były to porażki w dobrym stylu i na dodatek z klasowymi zespołami. Mecz nie rozczarował. Obfitował w szybką i kombinacyjną grę, od bramki do bramki, czyli w stylu, którego po obu zespołach mogliśmy się spodziewać. Gracze Aqua Soil, dzięki dobrej końcówce pierwszej części, wypracowali sobie jednak trzybramkową przewagę do przerwy, która okazała się być dla NEMBUDu zbyt dużym wyzwaniem. Zawodnicy w seledynowych strojach ruszyli co prawda w pościg za korzystnym rezultatem, ale mimo skuteczniejszej drugiej połowy, nie zdążyli już odwrócić losów tego pojedynku. Ten otwarty i ładny dla oka mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem wyżej notowanego zespołu. Dla beniaminka była to trzecia porażka z rzędu, ale trzecia po naprawdę niezłej grze.

Dwa mecze odbyły się natomiast w Lidze B1. W pierwszym z nich, po dwóch remisach w dotychczasowych meczach, beniaminek Astor spotkał się Korkociągami. Ekipa Życzkowskiego wyszła do tego spotkania z dużym apetytem na zwycięstwo, co było widać od początku meczu. Gracze Gabrysia również ostrzyli sobie zęby na swoje drugie z rzędu 3 punkty, ale do pojedynku musieli podejść bez nominalnego bramkarza. Astor postanowił wykorzystać braki swoich rywali i dzięki szybkim przejściom z obrony do ataku, powoli kolekcjonował kolejne gole. Korkociągi próbowały reagować na zwiększającą się przewagę zawczasu, jednak na ich drodze stał albo dobrze dysponowany Życzkowski albo obramowanie jego bramki. Beniaminek w pewnym momencie osiągnął przewagę 6 goli, dzięki której nie musiał już się spieszyć z formowaniem ataków. Korkociągi zagrały zdecydowanie lepszą drugą połowę, jednak dystans dzielący oba zespoły okazał się już być nie do nadrobienia. Zasłużone pierwsze 3 punkty Astora w Lidze B. Trzecia jesienna porażka “Bordowych”. Chwilę później rozegrany został drugi z meczów Ligi B1, w którym zdegradowany Cemark mierzył się z beniaminkiem VilaNovą. Przed spotkaniem faworytem byli powoli wchodzący na właściwe tory zawodnicy w granatowych strojach. Jednak to “Czarno-biali”, którzy rozpoczęli to spotkanie w niepełnym zestawieniu, uzyskali prowadzenie jako pierwsi. Cemark nie chciał jednak zbyt łatwo odpuścić i dzięki temu - od razu zrobił nam się mecz. Jedni i drudzy często atakowali, ale starali się szanować piłkę i unikać chaotycznych zagrań. Przyniosło to korzyść dla zawodników spadkowicza, który tuż przed przerwą wyrównał stan gry. Druga połowa, z racji stykowego wyniku, z minuty na minutę stawała się coraz ostrzejsza. W dalszym ciągu drużyny grały jednak “w piłkę”. W końcowym rozrachunku lepiej wyszła na tym ekipa z Portugalii, która na 5 minut przed końcem ponownie wyszła na prowadzenie. Zwycięzcy tego meczu nie zmieniła też jego ostatnia minuta, w której to oba zespoły dołożyły po jednym trafieniu, potwierdzając wysoką jakość tego widowiska. VilaNova potwierdziła, że nie jest w Lidze B z przypadku i przerwała passę faworyzowanego Cemarku.

Niezły pojedynek obejrzeliśmy również w Lidze C1, w którym naprzeciwko siebie stanęły Krakoska Piłka i FC Po 40-tce. Więcej szans przed tym mecze przypisywano szalejącym “Czterdziestolatkom”, ale Krakoska cały czas robi postępy i powoli adaptuje się do gry na wyższym szczeblu. To właśnie gracze Kopczyńskiego otworzyli wynik tego meczu, ale nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo. Doświadczony rywal zareagował z dużym refleksem i szybko zrobiło się 1:1, które mimo wielu okazji z obu stron, utrzymywało się potem bardzo długo. W grze zawodników w białych strojach imponowały szybkie wyjścia z atakami, natomiast Krakoska bardziej starała się zaskoczyć atakiem pozycyjnym. Do pewnego momentu skuteczniejsza okazywała się taktyka FC, które zdobyło dwubramkowe prowadzenie. “Niebiesko-biali” potrafili się jednak podnieść i stosując oblężenie pola karnego swoich rywali, na minutę przed końcem doprowadzili do wyrównania. Nieco pasywna gra faworytów spowodowała, że nie dowieźli korzystnego wyniku do końca. Po 4 meczach nadal nie mają jednak na swoim koncie porażki. Krakoska w swoim 4. meczu jesienią zdobywa swój 4. punkt.

Jedynym meczem w C2 był w poniedziałek mecz Black Hawks - Chłopy. Mocnymi kandydatami do zwycięstwa w tym pojedynku byli spadkowicze z Ligi B i nie zawiedli. Widać było, że “Jastrzębie” od początku weszli lepiej w to spotkanie. Skuteczna gra przyniosła im szybkie 3 gole, po których spuścili nieco z tonu, pozwalając do głosu dojść graczom przeciwnika. Chłopy w swoim stylu - ambitnie próbowały zawiązać jakiś skuteczny atak, ale nie przełożyło się to na trafienia w pierwszej połowie. Nieco w lepszej formie “Granatowi” wyszli na drugą część gry i kiedy wydawało się, że są na dobrej drodze do odrobienia strat, ich zapędy powstrzymał cudowny gol z rzutu wolnego strzelony przez Łukasza Tokarczyka. Po tym trafieniu gracze w czarnych strojach starali się, grając dużo piłką, spokojnie pilnować prowadzenia. Chłopy “ukąsiły” jeszcze na kilka minut przed końcem, ale dwa gole były wszystkim, na co było ich tego dnia stać. Wygrał faworyt, który odniósł swoje 2. zwycięstwo z rzędu. CCKS ma natomiast po 4 meczach nadal 3 punkty na koncie.

Również tylko jedną konfrontację odnotowaliśmy w poniedziałek w Lidze D2. W spotkaniu Złotych Chłopaków z UBSem cichym faworytem byli ci pierwsi. UBS - jakby niezadowolony z tego faktu - od razu ruszył do ataku i szybko przypomniał, że nie wolno go lekceważyć. Doświadczony zespół od początku był aktywniejszy i prowadził grę, co przyniosło mu dwubramkowe prowadzenie. Próby Złotych Chłopaków zatrzymywały się natomiast na szczelnej obronie rywali i dopiero druga połowa przyniosła zmiany w tym aspekcie. Strzelony na kilkanaście minut przed końcem gol kontaktowy wlał w serca Chłopaków nowe nadzieje, które jednak nie zamieniły się na konkrety. UBS dowiózł spokojnie swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Po dwóch wygranych na starcie, dla debiutantów przyszedł trudniejszy czas, w którym zanotowali drugą porażkę z rzędu.

Dwóch równoległych pojedynków doczekaliśmy się w poniedziałek w Lidze E2. Na boisku nr 2 - w meczu bez wyraźnego faworyta - Śledziki spotkały się z PWK. Oba zespoły od początku rozgrywek radzą sobie całkiem dobrze i nie sposób było postawić w poniedziałek na któryś z nich. Na potwierdzenie tej tezy, obie strony zafundowały nam mocny początek i po 3 minutach było już 1:1. Zamiast kolejnych trafień zrobił nam się mecz toczony głównie w środku pola, w którym dominowała walka i niedokładne próby stworzenia sobie klarownej sytuacji. Wszystko toczyło się jednak w myśl zasad “fair play”, a rezultat z pierwszych minut przeciągnął się jeszcze do następnej połowy. Po zmianie stron jedni i drudzy przyspieszyli swoje ataki i niezmiennie próbowali operować dużo piłką. Ponownie jednak szwankowała dokładność i ostatecznie oba zespoły dołożyły jeszcze tylko po jednym trafieniu. Cały mecz toczył się w dość szybkim tempie, obie drużyny zostawiły na boisku sporo zdrowia i wydaje nam się, że remis jest wynikiem sprawiedliwym. Drugi mecz zaczął się z lekkim opóźnieniem, a zagrały w nim rezerwy Astora - mające nadal zerowy dorobek punktowy - i znający już po 3 meczach smak każdego z rezultatów gracze Eagles FC. Lepiej ten pojedynek zaczął drugi zespół Antoniego Życzkowskiego i w pierwszych minutach mógł nawet wyjść na prowadzenie. Ekipa Eagles nie dała się jednak zaskoczyć i szybko przejęła inicjatywę. Przez chwilę nie mogła jej jednak przełożyć na bramki, ale z pomocą przyszedł Kamil Ożóg, który jeszcze przed przerwą zdobył dwa gole. Po przerwie, kompletując hat-tricka, wspomniany zawodnik podwyższył jeszcze prowadzenie swojego zespołu i było jasne, że Astor już się nie podniesie. Chwilę później zawodnicy FC dołożyli drugiego gola w osłabieniu i ustaliło ono wynik meczu. Astor B pozostaje nadal bez punktu, natomiast Eagles notuje swoją drugą wygraną w tym sezonie.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka: zwycięstwo VilaNovy z Cemarkiem.
  • Najlepsza pogoń: Krakoska, która w ostatnich minutach urwała punkt FC Po 40-tce.

Ciekawostki

  • Poniedziałkowe 4:0 z Astorem B było pierwszą wygraną Eagles FC z zachowanym czystym kontem. Był to również 5. jesienny mecz w Lidze E2, w którym jedna z drużyn nie zdobyła bramki.
Last modified on wtorek, 10 wrzesień 2019 15:45
(0 votes)
Nasza strona wykorzystuje pliki cookie. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. Wszelkie prawa do Portalu zastrzeżone na rzecz FLS. All Rights Reserved.