Dopięli swego

Od początku meczu to gracze w czerwonych koszulkach ruszyli z animuszem do ataku i na efekty takiego obrazu gry nie trzeba było długo czekać, bowiem już w trzeciej minucie wynik spotkania otworzył Marek Buszko. Kaprin poszedł na ciosem i chwilę później było już 2:0, ale do tego momentu do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy Carpe Diem, którzy dopięli swojego i strzelili kontaktową bramkę.

Niewykorzystane okazje

Gracze w pasiastych koszulkach tylko przez krótki czas mogli mieć nadzieje na korzystny wynik, bowiem rywal natychmiast odpowiedział kolejnym trafieniem, a potem jeszcze dołożył dwie kolejne bramki i w praktyce już po pierwszej połowie było "po meczu". Zaraz po przerwie Kaprin mógł i powinien jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale zawodnicy tej drużyny nie wykorzystali kilku znakomitych okazji, między inni w dwukrotnie pudłując w zasadzie na pustą bramkę. Jednak jak wiadomo zwycięzców się nie sądzi, zwłaszcza, że w kolejnych minutach "Czerwoni" przełamali niemoc i jeszcze zdołali trzykrotnie pokonać bramkarza rywali.

Szansa na rekord

Carpe Diem żegna się z Ligą C, więc nie może dziwić, że zawodnicy tej drużyny myślami mogą już być przy kolejnym sezonie. Kaprin, podobnie jak jego poniedziałkowy rywal, zagra jeszcze jeden mecz w tym tygodniu i ma szansę na pobicie swojego rekordu punktowego z jesieni 2016, kiedy ugrał 23 oczka. Warunek jest jeden - ogranie w piątek Black Hawks.

VIDEO

http://www.youtube.com/watch?v=-DmgVBWpw-A 

FOTO

{rss uri=https://picasaweb.google.com/data/feed/base/user/110676002028438719337/albumid/6433600178821666769?alt=rss&kind=photo&hl=pl}

Link do galerii w "Zdjęcia Google"