Szczelna obrona w końcu pękła

Zdecydowanie wyżej notowane Tygrysy od samego początku starały się przejąć inicjatywę, co zresztą wychodziło im całkiem dobrze. Przeciwnicy byli spychani do defensywy, ale bardzo udanie i ofiarnie się bronili, nie pozwalając na wbicie sobie bramki. Sposób udało się znaleźć dopiero - jednemu z najskuteczniejszych w C1 - Piotrowi Pliszce, ale i tak był to dopiero efekt poprawki wcześniejszego "centrostrzału" jednego z kolegów.

Lubią się mścić

Ekipa "z Bronxu" niebawem po zmianie stron mogła podwoić prowadzenie, gdy doprawdy świetnie "rozklepali" przeciwników. Problem w tym, że ostatnie zagranie, prowadzące już do finiszu było za plecy partnera, co skończyło się kontrą, po której wyrównał Piotr Rapkowski. Augustyn chyba jednak nie chciał być dłużny i szybko również sprezentował rywalom bramkę. Rzut wolny spod swojej linii bramkowej został tak kiepsko wykonany, że Maciej Walczewski musiał skorzystać z niespodziewanej szansy.

Szczęście było, szczęścia brakło

Gdy Mateusz Leszczyński centrę z kornera zamienił na bramkę, jego ekipa przycisnęła. Mimo to KS Augustyn złapał kontakt (2:3). Strzał z dystansu blokował Rapkowski tak skutecznie, że wyszło z tego podanie do osamotnionego Adama Sosnowskiego, który zanotował trafienie pomiędzy nogami bramkarza rywali. Następnie zrewanżował się - ładnie zakręcając lewą nogą przy dalszym słupku - Karol Nędza, lecz nieco ponad minutę przed końcem rezultat brzmiał 3:4 dzięki Michałowi Jastrzębskiemu. Jego zespół mógł jeszcze doprowadzić do sensacyjnego remisu, ale bramkarz Tygrysów pięknie zbił na poprzeczkę strzał zmierzający w okolice lewego okienka jego bramki.

VIDEO

http://www.youtube.com/watch?v=BshfNLePo1A 

FOTO

{rss uri=https://picasaweb.google.com/data/feed/base/user/110676002028438719337/albumid/6273300218558409057?alt=rss&kind=photo&hl=pl}