- Podsumowania
- Posted
- Read 203 times
Podsumowanie/galeria - 18 grudnia
Jak tam Wasz piąteczek? Bo nam wieczór zrobił Płaszów Serwis Bank ogrywając niepokonane dotąd Pompy. Oczy cieszyła gra Śledzików i Menu Catering, a najwięcej emocji dał chyba Albatros walczący z Mateco. Na koniec jeszcze Ziółko i Kapera zatańczyli w rytm utworu Quebonafide “Luis Nazario de Lima” .
Co się wydarzyło?
Nie wiemy, jak nazwać to, co stało się w meczu Płaszowa z Krupińskim Pompy. Zespół Marka Nowakowskiego brutalnie przejechał się po Pompach aplikując im dziewięć goli i tracąc tylko jedną. W kadrze meczowej Płaszowa pojawił się niewidziany od września Adrian Makieła i w między innymi jego obecności upatrywać trzeba przyczyn wczorajszego sukcesu. Pompy zdecydowały się w tym meczu na wymianę ognia, co teoretycznie nie powinno dziwić, patrząc na ich dotychczasowe wyniki, ale z drugiej strony - obrona Płaszowa to nie to samo co obrona np. Wolnych Strzelców. Świetnie w defensywie pracował chociażby Wojciech Walaszek, pewnym punktem w bramce był także Dominik Momro, który interweniował nawet głową. Makieła i Stachel zabawiali się w ofensywie, a Pompy chyba niedowierzały w to, co się dzieje. W tym sezonie była to ich pierwsza, ale jakże dotkliwa porażka.
W Lidze C po komplet punktów w końcu sięgnął Albatros, choć na prowadzenie jako pierwsi wyszli gracze Mateco. Fantastyczną bramkę wyrównującą strzelił Mateusz Cholewa, a potem szybko podwyższyli Ostafin i Stawarski. Kilkubramkowe prowadzenie nie oznaczało jednak spokojnego zwycięstwa. Mateco fragmentami dokonywali oblężenia bramki Daniela Wypartowicza, ale ten bronił ZNAKOMICIE. Cała zespół Albatrosa przy korzystnym wyniku skupiony był na defensywie. Mateco robiło co mogło, żeby strzelić gola, a wyszło tak, że kolejną bramkę stracili po niedokładnym zagraniu i przejęciu piłki przez Dawida Habdasa. Skończyło się 5:2. W drugim meczu tego szczebla Bishaka Retro urządziła sobie strzelaninę z FC Dłubnią. Zamiast Krystiana Sochackiego, skład uzupełnił inny A-ligowiec, Przemek Kapera. Wiadomo było, jak skończy się jego współpraca z Matim, ale w tym miejscu pochwalimy podejście FC Dłubni, której dobry humor nie opuszczał, mimo utraty kolejnych bramek. Przy stanie 0:8 zaczęli gonić! Trzy gole w trzy minuty ożywiły ławkę: “Mamy ich! Boją się! Jeszcze pięć!” A skończyło się tym, że kolejne pięć dostali do własnej bramki… Warto wspomnieć, że wynikiem zainteresowany był Kuba Kwiecień, który może jeszcze spać spokojnie, bo Ziółko traci do niego sześć goli.
W Lidze D/E bardzo dobre zawody rozegrali gracze Menu Catering. Co mecz piszemy to samo, ale po raz kolejny Ryskala i Nawrocki odgrywali pierwszoplanowe role. Sukcesu w postaci zwycięstwa 5:1 nie byłoby jednak bez dobrze zorganizowanej obrony, której pewnym punktem był m.in. kapitan Paweł Kusek. Menu Catering poczuł krew i już nie tylko chce się bawić, ale myśli o awansie i to wcale nie musi być płonne marzenie. W kolejnym meczu znowu świetnie zaprezentowały się Śledziki, choć ich skład nie był tego dnia optymalny. W bramce wystąpił zawodnik z pola, Maksymilian Wolnowski i co najlepsze, zachował czyste konto. Do drużyny dołączył także Mateusz Gil, który z miejsca bardzo dobrze się do niej wpasował. Boiskowa współpraca układała się naprawdę dobrze, ale trzeba też zauważyć, że KS Batory zostawili Śledzikom sporo czasu i miejsca, dzięki czemu łatwiej było swobodnie rozgrywać. Skończyło się 6:0.
Serie i ciekawostki
Przerwana zwycięska seria Pomp.
>
GALERIA ZDJĘĆ
