Ostrzeżenie
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 963.

Podsumowanie rundy zasadniczej w grupie II Ligi D/E

Runda zasadnicza w grupie 2 Ligi D/E dobiegła końca, a my zerknęliśmy na nasze przedsezonowe zapowiedzi. Wówczas to w drużynie Red Bulls upatrywaliśmy głównego faworyta. Wtórować mieli im Nic się nie stało oraz Szopeni Futbolu i Za Słabi na B klasę. Każdy z tych zespołów znalazł się w czołowej ósemce, ale tylko ekipie Bertranda Perio udało się skończyć na podium. Nie przewidzieliśmy, że pierwsze miejsce zajmie GEO-ZENIT, ale trudno było się tego spodziewać, gdy jeszcze nie była znana pełnakadra powołana przez Krzysztofa Chlebdę. Gdyby wówczas pojawiło się w niej nazwisko Grzegorza Grzesiaka, GEO-ZENIT traktowalibyśmy jako jednego z faworytów.

Podium

W pierwszej trójce znaleźli się kolejno GEO-ZENIT, Nic się nie stało oraz AZS Kozacy Bohuna. Ci pierwsi od pierwszej kolejki prezentowali gigantyczną przewagę nad rywalami. Pierwsze spotkanie wygrali aż 15:3 i od razu wysłali komunikat do reszty stawki: ta liga jest nasza. W następnych meczach zawsze strzelali przynajmniej osiem bramek, aż do czasu spotkania z NiechSięBoio!, które zajmowało wówczas ostatnią lokatę. Nikt nie przewidział wtedy, że outsider zdoła pokonać lidera. Tymczasem NSB! specjalnie na ten mecz wymienili w zasadzie cały skład sprowadzając takie nazwiska jak Labzik, Leftwich czy Chromiec. Po fantastycznym come-backu wygrali 4:3, a GEO-ZENIT stracił jedyne punkty w sezonie. Rundę zasadniczą skończyli pięć oczek nad drugim miejscem z najwyższą liczbą strzelonych goli (105). Jeśli chodzi o Nic się nie stało, pewne było, że najlepszy zespół jesieni w Lidze E będzie wiódł prym także zimą, bo francuska ekipa swoimi umiejętnościami mocno przewyższała piąty szczebel. Zimą spisywali się bardzo solidnie i bez większych problemów ogrywali kolejnych rywali. Krótki kryzys nadszedł mniej więcej w połowie sezonu, gdy ulegli najpierw Red Bullsom, a potem Chłopakom z Baraków. To, że zagrożeniem jest Patryk Balawender z Byków było dość oczywiste, ale chyba niewielu przewidziałoby że Grzegorz Reizer przyćmi Schacherera. Poza tymi dwoma porażkami, Nic się nie stało ulegli jeszcze GEO-ZENITOWI w stosunku 4:8. Największym zaskoczeniem w kwestii podium jest na pewno obecność ekipy Dawida Pieprzycy, która dzięki fantastycznej drugiej części sezonu wspięła się na trzecie miejsce. Rozgrywki zapoczątkowali przeciętnie, zwycięstwa przeplatali z porażkami, ale od starcia z Eagles rozpoczęła się zwycięska passa Kozaków. Przerwało ją jedynie spotkanie z GEO-ZENITEM, ale za to winić AZS-u nie będziemy. Pochwalimy natomiast defensywę – tylko 28 straconych bramek to najlepszy wynik w grupie i drugi wśród wszystkich lig.

Pozostali szczęśliwcy

Czwarte miejsce zajęła ekipa dowodzona przez Bartłomieja Chachlicę, czyli Red Bulls. I zajęli je na własne życzenie, bo w spotkaniu przeciwko Vittorii wystapił kapitan, który powinien pauzować za żółte kartki, przez co mecz zweryfikowano jako walkower dla rywali. Byki w całym sezonie uległy tylko GEO-ZENITOWI, wzmocnionemu NiechSięBoio! i Kozakom. Radosny futbol i radosna atmosfera wyróżniała ich w niemal każdym spotkaniu. Marcin Prusak, który wystąpił tylko w siedmiu meczach, i tak zdołał zostać najlepszym strzelcem i asystentem drużyny, ale Tomasz Serweta, Bartek Chachlica czy ściągnięty Balawender, trochę go w tym odciążyli. Za Red Bullsami uplasowali się Chłopaki z Baraków. Początek sezonu nie zwiastował tak pozytywnego finiszu, tymczasem od piątej kolejki gra wyglądała coraz lepiej, a forma rosła z każdym odnoszonym zwycięstwem. Ogranie Nic się nie stało trzeba zapisać jako największy sukces. Brylowali Grzegorz Reizer i Adam Pawłowski udowadniając, że wiek to tylko liczba. Z szóstego miejsca do play-offów udało się awansować Za Słabym na B klasę. Zespół Darka Cherjana, podobnie jak jesienią, pokazał, że ceni sobie rozsądne granie i systematyczne zdobywanie punktów. Większość wygranych meczów to były skromne jedno – lub –dwubramkowe zwycięstwa. Najlepszym strzelcem był sam kapitan, który jak zwykle zachwycał przede wszystkim za sprawą stałych fragmentów. Na przedostatnim miejscu gwarantującym udział w play-offach uplasowała się ekipa NiechSięBoio!, której przed sezonem nie dawaliśmy żadnych szans. Nie mamy wątpliwości, że gdyby nie Ariel Labzik i ściągnięci przez niego zawodnicy, nie byłoby NSB! w rundzie finałowej. Ariel uporządkował grę w tyłach, a Chromiec, Leftwich i Gnutek zajęli się ofensywą. Najlepszy moment sezonu to na pewno wygrana z GEO-ZENITEM. W fazie pucharowej zagrają także Szopeni Futbolu. Zespół Filipa Gurgula był zimą bezkompromisowy – sześć zwycięstw i sześć remisów. Brak stabilizacji w składzie przełożył się na brak stabilnej formy. Momenty wybitne przeplatali z koszmarnymi błędami. Najlepszym strzelcem okazał się Jan Jędrzejowski, ale naszym zdaniem to dzięki dobrej grze swojego kapitana, który nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu, Szopeni zyskiwali najwięcej.

Nie tym razem

Tuż pod kreską wylądowało Boga Jonito. Zima miała być rewanżem za jesień, w której zaprzepaścili awans na czwarty szczebel. Forma i motywacja zamiast rosnąć, jednak spadały. Zespół Wojciecha Matogi wygrał tylko cztery spotkania, w tym wszystkie z zespołami o ewidentnie mniejszym potencjale. Na rozkładzie mają wprawdzie NiechSięBoio!, ale wtedy w kadrze była jeszcze stara gwardia. W Boga brakowało wyraźnego lidera, ale to nie zmienia faktu, że stać ich było na więcej. KTS nad Wilgą zimą dołączył do FLS-a. Początek mieli kiepski, na co częściowo na pewno wpływ miał trudny terminarz. Najlepszy moment to mniej więcej środek rundy zasadniczej i trzy z rzędu wysokie zwycięstwa. W pewnym momencie było już pewne, że KTS nie ma szans na play-offy, a sezon wiosenny też postanowili odpuścić. Spośród wszystkich graczy na pewno najmocniej zapamiętamy supersnajpera Szymona Czorta i mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczymy się na FLS-owych boiskach. Przed startem nie dawaliśmy większych szans ekipie Black Label, ale spośród tak zwanych „underdogów” wydawało nam się, że to właśnie zespół Wojciecha Szymańskiego może wywołać najwięcej zamieszania. W pewnym sensie to się udało, bo remis z NSB! i pokonanie Szopenów to wyniki, którymi pozytywnie nas zaskoczyli. Przedostatnie miejsce zajęła Vittoria Kraków. Nieustające problemy kadrowe, uzupełnianie składu na ostatnią chwilę, byle tylko nie oddawać walkowera. I za to należy się tej ekipie szacunek. W ostatniej kolejce na mecz z Szopenami przybyli w piątkę, co tym bardziej doceniamy szczególnie w końcowej fazie sezonu. 13 lokata okupili Eagles Football Club. Nowy zespół, w składzie którego zobaczyliśmy jednak sporo znanych wcześniej twarzy. Aspiracje na pewno były spore, drużyna wydawała się dobrze zorganizowana, przynajmniej na papierze – szeroka kadra, charakterystyczne stroje, fanpage. Boisko jednak negatywnie zweryfikowało zespół Marcina Brózdy. Orły wygrały tylko dwa razy – z Black Label w pierwszej kolejce i z NSB! w ostatniej.

Przed nami runda finałowa. GEO-ZENIT i NiechSięBoio! to nasi faworyci, ale drabinka szykuje nam wiele ciekawych pojedynków. Dziękujemy wszystkim drużynom za udział w rundzie zasadniczej i powodzenia wiosną!

 

(0 votes)