- Podsumowania
- Posted
- Read 203 times
TEB Edukacja/GDA Investment mistrzem Ligi A!
W poniedziałkowy wieczór rozpoczęliśmy Tydzień 14 rywalizacji w Futbolowej Lidze Szóstek! Poznaliśmy także pierwszego mistrza, którym w Lidze A została ekipa TEB Edukacja/GDA Investment, która pokonała Żymłę Siermięgę.
A: BAnerka - Electricom Engieering Flamingo FT 9:5
Gorszy dzień - Nie było to najlepsze spotkanie Flamingo pod względem gry defensywnej, a przecież BAnerka to rywal na ich poziomie. Mnóstwo prostych błędów tworzyło kolejne okazje zespołu w czarnych koszulkach.
Próby ataku - Zespół Mateusza Kozieła miał swoje momenty, zwłaszcza kiedy BAnerka cofała się głębiej do defensywy. To jednak było za mało i nawet gra z wysoko wysuniętym bramkarzem nie dała efektu.
Ważne zwycięstwo - Zespół Jana Winkla dzięki tej wygranej jest już prawie pewny utrzymania. To kolejny solidny sezon w wykonaniu BAnerki, która jest bardzo solidnym reprezentantem Ligi A.
A: Asy NH - Stomatologia Stupka 7:8
Ofensywne nastawienie - Znamy doskonale te zespoły i wczoraj po raz kolejny drużyny Stomatologii i Asów zagrały na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza pod względem ofensywy. Z tyłu nie wszystko szło idealnie, dlatego bramek było sporo.
Skuteczność do poprawy - Największym mankamentem po stronie zespołu Dariusza Nowaka była wczoraj skuteczność. Gdyby celowniki były nieco lepiej nastawione to pewnie udałoby im się wygrać.
Walka do końca - Mimo delikatnej przewagi Stomatologii emocje trwały do samego końca. Ostatecznie jednym golem zwyciężył zespół obrońcy tytułu, ale tutaj mogło się to potoczyć w każdym kierunku.
A: Żymła Siermięga - TEB Edukacja/GDA Investment 2:6
Mieli jasny cel - Zmotywowany zespół Grzegorza Gęgotka i Radosława Targosza był bardzo zmotywowany dość szybko rozpoczął strzelanie, chcąc szybko zapewnić sobie trochę spokoju w meczu dającym im mistrzostwo. Wyszli na dwubramkowe prowadzenie i nie oddali go już do końca spotkania, kontrolując tempo gr
Postawili się - Lider tabeli starał się wyprowadzać piłkę poprzez zawodników z tyłu i szybko przenosić ją przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ekipa Ariela Labzika nie zamierzała odpuszczać przeciwnikowi, ale udało im się jedynie dwa razy pokonać golkipera, co nie dało im nawet punktu.
Mistrzowie FLS - No i stało się! TEB Edukacja/GDA Investment zostają nagrodzeni za fantastyczny sezon, w którym nie zaznali smaku porażki. Zapewniają sobie mistrzostwo na 3 kolejki przed końcem rundy, gratulujemy zawodnikom i każdemu, kto dołożył cegiełkę do tego sukcesu!
B1: Albatros - Inter Kraków 3:3
Wyrównana gra - Końcówka sezonu wygląda naprawdę przyzwoicie w wykonaniu Albatrosa - stawiają czoła najsilniejszym zespołom ligi i również dziś pokazali pazur w grze. Jednak za późno na takie przebudzenie, bowiem ich spadek jest już przesądzony.
Wszystkie siły do ataku - Piłka bardzo szybko zmieniała zarówno właściciela, jak i połowę. Gra toczyła się bardzo szybko i było mocno ofensywne, zawodziła jednak skuteczność.
Mocna końcówka - Końcówka spotkania była bardzo to najsilniejszy akcent spotkania. Szczególnie aktywny w końcowych minutach był Inter, który nawet zdołał wyjść na prowadzenie, ale ostatnie słowo w meczu należało do zespołu Mateusza Cholewy, który wyrównał na 2 minuty przed końcem meczu.
B1: CCKS Chłopy - Złote Chłopaki 4:9
Na zmianę - Pierwsza połowa to rollercoaster, jeżeli chodzi o wynik i grę. Złoci świetnie rozpoczęli spotkanie, otwierając wynik, jednak już chwilę później spotkali się z odpowiedzią zespołu Tomasza Marczaka, który coraz częściej dochodził do głosu, wykorzystując błędy rywala w obronie.
Otrząsnęli się - Sebastian Kaniewski i spółka zdołali się jednak otrząsnąć, zanim sytuacja zrobiła się tragiczna, i odskoczyli z wynikiem. Weszli na właściwe dla siebie obroty i powiększali prowadzenie, kontrolując i rozgrywając piłkę.
Powolna końcówka - W ostatnich 10 minutach meczu tempo gry znacząco spowolniło. Oba zespoły jakby opadły sił, co poskutkowało znacznym spowolnieniem i osłabieniem widowiska.
B2: 4senal - ADGO 3:6
Świetne otwarcie - Niespełna 120 sekund potrzebowała ekipa ADGO, żeby uzyskać dwubramkową przewagę, która pozwoliła im dużo łatwiej wejść w mecz. Dawno nie mieliśmy tak piorunującego początku w wykonaniu ekipy Adriana Sikory, ale rywal zajmuje ostatnie miejsce w stawce.
Zmiany zrobiły swoje - 4senal jak już nakazała tradycja w tym sezonie, przyszedł na mecz w sześciu zawodników, z kolei ADGO miało do dyspozycji rezerwowych. To również był argument, który przemawiał za zespołem w czarnych koszulkach, a już zwłaszcza w końcowych momentach.
Utrzymanie zapewnione - Podejrzewaliśmy, że nie będzie z tym problemu, jednak trzeba zaznaczyć, że wczorajsze zwycięstwo oznacza, że zespół ADGO na pewno pozostanie na drugim poziomie rozgrywkowym.
B2: Wolni Strzelcy - NEMBUD 4:16
Wąskie kadry - Problemy kadrowe w końcówce sezonu ewidentnie dotknęły oba oby. To, że NEMBUD grał z zaledwie jednym rezerwowym to nie jest nowość, ale bez zmian musieli sobie radzić wczoraj także Wolni Strzelcy, no i sobie nie poradzili.
Na luzie - Sporo efektownych zagrań mogliśmy oglądać po stronie drużyny Krystiana Kubiczka, która grała na bardzo dużym spokoju i z pełnym luzem. Widać było, że kolejne ofensywne akcje nie kosztują ich zbyt wiele.
Ucieczka ze strefy spadkowej - Dzięki tej wygranej NEMBUD wydostał się oficjalnie ze strefy spadkowej i ma jedno “oczko” przewagi nad Korkociagami, które jednak, podobnie jak zespół Krystiana Kubiczka, mają jedno starcie do rozegrania.
B2: Dzida w Przód - Dziki Kraków 2:2
Duża liczba przewinień - Jedno z najbardziej zaciętych spotkań wczorajszego wieczoru, które przyniosło nie lada emocje. Przez to odnotowaliśmy w tym meczu dużo przewinień, które jednak nie wynikały ze złych intencji, a z ogromnej walki i zaangażowania obu ekip.
Zbudowali przewagę - W pierwszej połowie lepiej wyglądał zespół Marcina Tenerowicza, który zakończył ten etap rywalizacji z prowadzeniem 2:1. Dzida wyglądała jakby delikatnie nie miała pomysłu na walkę z rozpędzającym się rywalem, ale to było chwilowe wrażenie.
Tylko remis - Niedługo po przerwie Dzida doprowadziła do remisu i tym samym wróciła do gry w rywalizacji z innym beniaminkiem Ligi B2. Na więcej jednak Dziki już im nie pozwoliły, aczkolwiek sytuacje ku temu były. Sprawiedliwy remis!
C1: KS Klub Sportowy - Kraków Airport 2:14
Jednostronne zawody - Nie ma zbyt wielkiej historii to spotkanie, ale podejrzewaliśmy, że różnica klas będzie widoczna. Zespół Kraków Airport poza początkiem meczu cały czas dominował i miał zdecydowaną przewagę nad KS-em.
Zabawa na całego - Z uśmiechami na ustach rywalizowali wczoraj gracze Kraków Airport, którzy momentami po prostu bawili się na boisku. Nie brakowało niekonwencjonalnych zagrań i ładnych bramek, co przynosiło radość graczom w białych koszulkach.
Zagrożeni spadkiem - Do końca sezonu drużynie Pawła Szcząchora pozostał już tylko jeden mecz, w którym ich rywalem będzie Hitachi Energy. Obecnie mają dwa punkty przewagi nad strefą spadkową i zwycięstwo w tym meczu, jeśli chcą się utrzymać, jest dla nich obowiązkiem.
D1: Big Time Kraków - Aptiv 5:2
Jednostronna gra - Bardzo szybko wyklarował nam się obraz spotkania, jakim była jednostronna przewaga międzynarodowego zespołu. Potrafili narzucić swojemu rywalowi warunki gry i trwać w nich do końcowego gwizdka arbitra.
Mieli problemy - Aptiv bardzo rzadko dochodził do okazji strzeleckich i miał problemy ze skonstruowaniem akcji. Praktycznie w ogóle nie dochodzili do głosu i dali się zdominować lepszemu dziś rywalowi.
Gra kontaktowa - Spotkanie było bardzo kontaktowe - mogliśmy oglądać dużą liczbę starć na styku i walki fizycznej oraz gry ciałem. Na szczęście nie przerodziło się to w ostre zagrania, chłodne głowy ostudzały temperaturę meczu.
D2: Wódeczni 07 Kraków - Same DNA 2:12
Rozgrywali piłkę - Pierwsze 15 minut spotkania należało do zespołu Wódecznych 07, którzy zdominowali posiadanie piłki i nie mieli zamiaru oddawać jej zespołowi Aleksandra Huka. Niestety, nic z tego nie wynikało, bo ich ataki kończyły się jeszcze przed polem karnym.
Kontrataki - Za to Same DNA przeczekały ten okres i wyprowadziły kilka kontr, które zapewniły im prowadzenie. Od tego czasu obraz gry diametralnie się zmienił i to zespół w bordowych koszulkach zaczął kontrolować grę.
Dobili rywala - W drugiej połowie Wódeczni 07 nie mieli nic do powiedzenia, świetnie dysponowany przeciwnik dobijał ich kolejnymi trafieniami. Wynik mógłby być wyższy, ale skuteczność Same DNA dziś kulała w drugiej połowie, być może z powodu uzbieranej juz dużej przewagi bramkowej.
D2: FC Hotelarz - Niewstrzeleni z formą 11:2
Równy start - Z początku gra była bardzo wyrównana, żadna z ekip nie była w stanie zapewnić sobie odpowiedniej przewagi na boisku. Wkrótce jednak wyklarowała się przewaga ukraińskiego zespołu, który przejął inicjatywę i rozpoczął dominację.
Wyśmienita skuteczność - Skuteczność Hotelarzy była dziś znakomita. Zdecydowaną większość akcji ofensywnych kończyli strzałami, a zdecydowana większość strzałów lądowała w bramce Niewstrzelonych. Ci nie mieli nic do powiedzenia i musieli uznać wyższość przeciwnika.
Na podium - Te bardzo cenne 3 punkty pozwalają Hotelarzom na umieszczenie się na podium Ligi D2, jednak bardzo szybko może ich stamtąd zrzucić ekipa Nie ma Lipy. Niewstrzeleni z formą znajdują się na koniec rundy w dołku formy, bowiem to już 3 porażka z rzędu przypisana do ich konta.
E: Rekonwalescenci Skawina - Socios Wisła 4:4
Spokojne spotkanie - Niewiele działo się w tym spotkaniu, a przecież walczyły ze sobą czołowe drużyny Ligi E. Mecz jednak toczył się w bardzo spokojnym tempie, mimo faktu, że rywalizacja była naprawdę wyrównana.
Walczyli do końca - Nie można było odmówić zaangażowania uczestnikom tej rywalizacji, bo walka trwała do samego końca. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, który wydaje się być po takiej rywalizacji bardzo sprawiedliwy.
Skomplikowali sytuację - Wobec porażki Mad Dog’s Socios mogło być już na autostradzie do mistrzostwa. Ten remis spowodował jednak, że muszą jeszcze mocno się postarać, ale wciąż wszystko w ich rękach.
E: Okręgowa Rada Adwokacka - Cyberium Kraków 3:6
Świetny start - Początek spotkania nie mógł rozpocząć się lepiej dla zespołu Michała Sikory. Bardzo szybko wyszli na prowadzenie i podcięli skrzydła przeciwnikowi, który miał problem z podniesieniem się i powróceniem z wynikiem.
Problemy w obronie - Okręgowa Rada Adwokacka miała dziś duże problemy z ustawieniem defensywy. Cyberium boleśnie wykorzystywało każdy błąd obrony pomarańczowych koszulek, powiększając prowadzenie.
Mieli momenty - Zespół Dawida Woźniaka miał swoje momenty, w których wydawało się, że będą w stanie odwrócić wynik spotkania. Niestety, czegoś brakowało pod bramką przeciwnika i to Cyberium Kraków wychodzi zwycięsko z tego starcia.
E: Heineken HGSS - Mad Dog's 5:4
Wysokie prowadzenie - Jeszcze nie dobiegła końca pierwsza połowa, a lider tabeli Mad Dog’s prowadził już 4:0. Wydawało się wówczas, że jest po meczu, a ukraiński zespół wykona kolejny krok w stronę tytułu, ale tak się nie stało.
Niesamowita pogoń. - Prawdziwą remontadę zaserwowali wczoraj liderowi zawodnicy Heinekena, którzy w dwunastu ostatnich minutach zdobyli pięć bramek i wygrali to spotkanie! Ostatni gol padł w ostatniej minucie spotkania.
Oczekiwanie - Tym samym Mad Dog’s kończy sezon z 30 punktami i musi czekać na to co w dwóch ostatnich meczach zagrają ekipy Socios Wisła, ZetZet Team i Cyberium Kraków.
E: ZetZet Team - NiePatologiczni 10:1
Do jednej bramki - Widzowie otrzymali bardzo jednostronne spotkanie, w którym wszystko toczyło się tak, jak zechciał zespół Andrzeja Tkaczyka. NiePatologiczni mogli tylko biegać i patrzeć, jak tracą kolejne bramki.
Koncert - To spotkanie było chyba jednym z najlepszych w wykonaniu ZetZet Team w tej rundzie. Grali na świetnej skuteczności i wyprowadzali szybkie ciosy, podwyższając prowadzenie.
Awans coraz bliżej - Ostatnie tygodnie ZetZet Team jak najbardziej może zaliczyć do udanych, bowiem z kolejnego meczu wyszli niepokonani. Zajmują miejsce na podium i wiele wskazuje na to, że awansują na na czwarty szczebel rozgrywkowy po swoim premierowym sezonie.
E: Garnuchy FC - Kraków Wild Dogs 6:1
Problemy kadrowe - Już po sytuacji kadrowej obu ekip można było się domyślić, że nie będzie to najszybsze spotkanie. Obie drużyny przystąpiły do tego meczu osłabione - Garnuchy kompletnie bez zmienników, z kolei Kraków Wild Dogs z jednym.
Walka w środku - Chociaż wynik sugeruje, że zespół Patryka Cedzidło miał zdecydowaną przewagę, jednak nie do końca było aż tak jednostronnie. Przez większość rywalizacji wlaka toczyła się w środku pola i tam dochodziło do kolejnych przechwytów bądź strat.
Zdecydowana wygrana - Zwycięstwo Garnuchów nie było właściwie ani przez moment zagrożone. Śmiało już można powiedzieć, że to znakomita seria w ich wykonaniu, bo wygrali po raz trzeci z rzędu.
GALERIA ZDJĘĆ
