- Podsumowania
- Posted
- Read 246 times
Podsumowanie dnia/galeria - 29 kwietnia
W czwartkowy wieczór odbyło się 12 meczów, które powoli kończą 3 tydzień rozgrywek. Na miano najbardziej ekscytujących spotkań zasługuje na pewno rywalizacja Wonderkids z Rodzina Królewską za sprawą efektownie odrobionej straty. Zszokowała nas wysoka wygrana BAnerki z Despero, a jeden z beniaminków pokazał, że nie zamierza być chłopcem do bicia.
Co się wydarzyło?
Tak jak przewidywaliśmy, odważna gra Rafisu pozwoliła zawodnikom tej drużyny zdominować spotkanie z AZS. W pierwszej połowie padły trzy gole, poprzedzone dobrą grą w środku pola. AZS pomimo wielu atutów nie miał w tym meczu zbyt wiele do powiedzenia. Po przerwie Rafis nie zwalniał tempa, co poskutkowało bramką już w pierwszej minucie drugiej połowy. Rafis zagrał swoje, konstruował wiele szybkich ataków i zdobywał kolejne bramki. Przeciwnicy przez większość spotkania bardzo się starali, ale do siatki zdołali trafić dopiero w 42 minucie, a mecz zakończył się wynikiem 7:1. Wydaje się, że zespoł Michała Bojanowicza, który nie był przez nas wymieniany jako główny faworyt do mistrzostwa, póki co radzi sobie najlepiej z całej wielkiej czwórki. BAnerka sprawiła ogromną niespodziankę ogrywając brutalnie zespół Despero. W pierwszej połowie obejrzeliśmy co prawda tylko jedna bramkę, ale druga była koncertem w wykonaniu zespołu Mirona Mierzyńskiego. Zdominowali Despero w niemal każdym aspekcie gry. Ekipa Przemysława Uznańskiego była nieskuteczna i w niczym nie przypominała zespołu znanego z Ligi B. Najbardziej wyróżnił się grą Filip Świderski, który miał udział przy 4 bramkach BAnerki.
Mecz KS-u z BiegunSportem to było jedno z naciekawszych spotkań czwatkowego wieczoru. Obie drużyny bardzo mocno weszły w to spotkanie, bo po zaledwie 7 minutach było już 2:2. Wysokie tempo utrzymywało się do końca pierwszej połowy, a obydwie drużyny trafiły do siatki jeszcze po jednym razie. Od podobnej wymiany ciosów zaczęła się druga część, a prawdziwe szaleństwo przyszło w końcówce, gdy w zaledwie pięć minut padły cztery gole. Remis 6:6 wydaje się być sprawiedliwym rezultatem.
C.F. Patrząc na wynik spotkania VilaNovy z Oświecenia Team, ci pierwsi mocno wzięli sobie do serca “zemstę” za mecz z ligi jesiennej. Po pierwszej części, w której gra toczyła się głównie w środkowej strefie, VilaNova prowadziła 2:0. Festiwal strzelecki urządzili sobie w drugiej połowie, w której zdobyli łącznie 6 goli i całkowicie przyćmili graczy Oświecenia. Rywal honorowe trafienie zdobył w 31 minucie po nieudanej interwencji bramkarza. VilaNova ma na ten moment trzy zwycięstwa na koncie, najlepszy bilans i przewodzi w Lidze B2. Spotkanie Bianconeri z AS Maestro początkowo należało do mocno defensywnych. Pierwsza połowa obfitowała w walkę i zakończyła się zaledwie jednym golem na korzyść Bianconerich. Po przerwie Maestro zdołali wyrównać, jednak nie utrzymali tego wyniku długo, bo Biało-Czarni błyskawicznie odpowiedzili dwoma trafieniami. Zwycięstwo nie przyszło łatwo, ale Bianconeri pokonując jedną z czołowych drużyn tego szczebla, pokazali, że mogą z powodzeniem rywalizować na drugim poziomie. Czyżyny utrzymaly swój dobry bilans w meczu z CA Sharks. Nie bez znaczenia było to, że Rekiny na mecz przybyły bez zmienników. W jednej z akcji ucierpiał Jakub Zawartka, a między slupkami zastąpić musiał go Ernest Szyja. Tym sposobem Sharksi stracili jednego z najlepszych strzelców. Czyżyny w drugiej połowie miały bardzo dużą przewagę, co udokumentowały strzeleniem czterech goli, a ostatecznie zwyciężyły 5:0 i zdobyły pierwszy w sezonie komplet punktów.
Zaledwie jedno spotkanie zostało rozegrane w ramach Ligi C1. Wonderkids pokonało Rodzinę Królewską 5:3. Ekipa Piotra Kałuckiego doskonale zaczęła to spotkanie, bo po 20 minutach prowadziła 3:0, a wyjątkowym strzałem w stylu spadającego liścia popisał się Artur Burkiet. Wonderkids tuż przed przerwą zdołali strzelić bramkę kontaktową i to dodału im wiatru w żagle, bo drugą część rozpoczęli z dużo większym animuszem. Skomasowany atak poskutkował strzeleniem aż czterech goli i dzięki temu zespół Bartka Gęborka majówkę spędzi na drugim miejscu w tabeli.
Dwa mecze miały miejsce w Lidze D1. Pierwszej w sezonie porażki doznało Ready4s. W starciu z Coca Juniors nie zdołali złamać obrony rywali, a sami po pierwszej szybko straconej bramce też bardzo skutecznie się bronili. Kapitulacja nastąpiła dopiero w końcówce, gdy najpierw Kuba Wojtan, a potem Kacper Łabudzki trafili do siatki i powiększyli przewagę Coca do 3:0. Po wtorkowej porażce zrehabilitował się zespół Nie ma Lipy, który podejmował Intense Football Team. Po wyrównanej pierwszej połowie i ofensywnej grze, w której obie ekipy naprzemiennie zadawały sobie ciosy, w drugiej większą skuteczność zaprezentował zespół Rafała Furgała. Wprawdzie to Intense najpierw strzeliło na 4:4, ale potem sygnał do ataku dał kapitan Nie ma Lipy golem dającym prowadzenie. W końcowej fazie meczu kolejne bramki dołożyli Jacek Gazda i Ireneusz Skowron.
W Lidze D2 jedynym meczem było spotkanie Za Słabych na B klasę z Red Bulls. W składzie tych drugich pojawił się Arek Szablowski występujący w zeszłym sezonie w Boga Jonito, co powinno być sporym wzmocnieniem linii defensywnej Byczków. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli jednak za Słabi, ale cieszyli się z niego bardzo krótko, bo już dwie minuty później było 2:1 dla RB. W drugiej połowie więcej szans miała ekipa Bartka Chachlicy, co zresztą wykorzystała i dzięki temu umocniła się na pierwszym miejscu w tabeli.
Na piątym szczeblu do rywalizacji stanął Silicon Creations, a jego przeciwnikiem były Gwoździe Kretów. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem wyrównanej rywalizacji, a gra toczyła się w większości w środkowej strefie boiska. Nieco lepszą skuteczność zaprezentował Silicon, który zdołał strzelić dwa gole. W drugiej połowie tempo spadło, u niektórych zawodników uwidoczniło się zmęczenie; padało sporo niecelnych strzałów. W 34 minucie Gwoździe złapały kontakt za sprawą Macieja Sarapaty, a prawdziwa walka miała miejsce w końcówce, gdzie. Silicon powiększył przewagę do trzech goli, a rywal odpowiedział tylko raz ustalając wynik na 4:2.
Nie udało się po raz kolejny zdobyć punktów STILLBarowi. Mimo wyrównanej pierwszej połowy i większej liczby sytuacji bramkowych ekipy Kacpra Piechy, to Heineken prezentował lepszą skuteczność i prowadził do przerwy 2:0. Druga połowa została natomiast zdominowana przez Zielonych, którzy potrafili zamknąć STILLBar w ich polu karnym. W 34 minucie Kovalenko podwyższył na 3:0. Niebiescy obudzili się dopiero w końcówce zdobywając dwa gole.
Serie i ciekawostki
Trzecie z rzędu zwycięstwo VilaNovy.
GALERIA ZDJĘĆ
