- Podsumowania
- Posted
- Read 127 times
Podsumowanie dnia/galeria - 20 października
Czwartkowe rozstygnięcia były bardzo istotne, szczególnie w kontekście potencjalnych mistrzów. Po porażce Kraków Airport z walczącą o utrzymanie PAMedicą, na prowadzenie w Lidze C1 wysunęła się niepokonanan FC Łapanka VLS. Z kolei w drugiej grupie trzeciego poziomu rozgrywkowego, po zwycięstwie Fi Squadu oraz Nic się nie stało, trzy pierwsze zespoły mają taką samą liczbę punktów, a spotkań do końca coraz mniej…
B2: Tubylcy - DC House Solutions 1:1
Wyrównany pojedynek - Tak jak można się było spodziewać w rywalizacji dwóch drużyn z czołówki musiało nas czekać wyrównane starcie. Taki też był końcowy wynik tego spotkania, który nie zadowala zapewne żadnej ze stron.
Piłkarski mecz - Dobrze oglądało się ten mecz, gdyż toczył się w dobrej, sportowej atmosferze. W dodatku na boisku nie brakowało dobrych zawodników, przez co oglądaliśmy naprawdę widowisko na wysokim poziomie.
Bez zmian - Podział punktów nie cieszy nikogo, ale wciąż jedni i drudzy pozostają w grze o medale. W nieco lepszym położeniu zespół Mateusza Skrzyszowskiego, który ma mniej meczów za sobą, ale sporo jeszcze ich pozostało do końca, więc może się to zmienić.
C1: KS Klub Sportowy - FC Łapanka VLS 3:10
Ustawili mecz - Już po pierwszym kwadransie było jasne, że trzy punkty za to spotkanie powędrują na konto Łapanki, która zbudowała sobie przewagę i ewidentnie zdominowała przeciwnika.
Zostali “w szatni” - Przerwa nie podziałała najlepiej na zespół Emila Hołysa, który wyszedł na drugą odsłonę nieco rozprężony. To dało nadzieje KS-owi, który zdobył w krótkim odstępie czasu trzy bramki, ale okazały się one tylko małym pocieszeniem.
Lider! - Dzięki tej wygranej i wobec porażki Kraków Airport z PAMedicą FC Łapanka VLS pozostaje jedynym niepokonanym zespołem w stawce Ligi C1! Przed nimi jednak jeszcze bezpośrednia rywalizacja z “Lotnikami”.
C1: PAMedica - Kraków Airport 6:3
Braki kadrowe - Już przed meczem było wiadomo, że Kraków Airport przystąpi do tego meczu w osłabionym składzie. Tak się rzeczywiście stało i zmiennicy nie zdołali pokonać PAMediki, która walczy o utrzymanie na trzecim poziomie.
Prowadzili grę - Optycznie to PAMedica była zespołem, który prowadził grę, jednak nie przekładało się to na prowadzenie bramkowe. To utrzymywało się po stronie Kraków Airport, jednak mocno musieli napracować się w defensywie “Lotnicy”.
Dopięli swego - Ostatni kwadrans w końcu okazał się momentem, w którym zespół Adriana Juszczyka zaczął zdobywać bramki, a nie tylko kreować sytuacje. Wówczas PAMedica przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść i sprawiła niespodziankę.
C2: Chłopaki z Baraków - Fi Squad 2:9
Ciekawy początek - Pierwsze dziesięć minut to było prawdziwe piłkarskie szaleństwo, w którym nieco lepiej odnaleźli się zawodnicy Fi Squadu. Drużyna Adriana Kamińskiego miała przewagę optyczną i bramkową, ale Chłopaki byli bardzo zmotywowani.
Pozostali w grze - Po tym szalonym początku tempo spotkania spadło i na boisku zrobiło się trochę nudno. Mało było sytuacji bramkowych, a dodatkowo w niezłej dyspozycji byli obaj bramkarze, którzy wykonywali swoją pracę na wysokim poziomie i wynik nie ulegał zmianie.
Zdecydowała końcówka - W ostatnim kwadransie coś zacięło się w poczynaniach Chłopaków z Baraków, którzy zaczęli masowo tracić bramki. Z tego skorzystał Fi Squad, który zdobył ich aż sześć w tym fragmencie meczu i wygrał zdecydowanie.
C2: Nic się nie stało - C-Bulls 8:4
Wysoki pressing - Bardzo zmotywowani wyszli na to spotkanie zawodnicy Nic się nie stało i od razu zdecydowali się na wysoki pressing na rywalach. To przyniosło efekt w postaci bramek i zyskania przewagi, której już nie oddali.
brakowało dokładności - Nie można odmówić zaangażowania również zespołowi Kamila Cebuli, który wyglądał całkiem przyzwoicie. Brakowało im jednak dokładności, zwłaszcza przy tym ostatnim podaniu, które decydowało o pomyślności akcji.
Walka trwa - Dzięki tej wygranej zespół Bertranda Perio pozostaje w gronie drużyn walczących o tytuł. Walka zapowiada się naprawdę emocjonująco, bo kandydatów jest przynajmniej kilku, a meczów pozostało coraz mniej!
D1: Achti - Geodziki 10:2
Dominacja od początku - Od pierwszego gwizdka arbitra spotkanie prowadziło Achti, które tworzyło wiele ładnych i składnych akcji. W pierwszej połowie brakowało jednak wykończenia, przez co wynik nie był jeszcze aż tak jednostronny jak na koniec meczu.
Nastawili celowniki - Po kontuzji jedynego rezerwowego Geodziki musiały radzić sobie bez zmienników, co w porównaniu z szeroką kadrą rywala bardzo utrudniło im zadanie. Co więcej, Achti w końcu nastawiło celowniki, raz za razem punktując przeciwnika zespołowymi akcjami.
Sytuacja w tabeli - Dzięki kolejnemu zwycięstwu zespół Dawida Białobrzeskiego wciąż ma duże szanse nawet na zdobyciu mistrzostwa ligi. Tymczasem Jakub Wróbel i spółka muszą oglądać się za siebie, bo mogą zaliczyć drygi spadek z rzędu.
D1: KLIfornia - H&S Team 0:1
Powolna gra - Jak sam wynik wskazuje, zbyt dużo polotu w tym spotkaniu nie oglądaliśmy. Zawodnicy starali się rozgrywać piłkę w środkowej strefie i w ten sposób dojść do sytuacji strzeleckiej, jednak uderzenia na bramkę można by policzyć na palcach jednej ręki.
Strzały z daleka - Kiedy nie szło pozycyjne przygotowywanie ataków, nastąpiła zmiana taktyki i dużo więcej zobaczyliśmy strzałów z dystansu. Nie były one jednak najlepiej oddawane, to też zbyt dużego zagrożenia dla golkiperów nie było.
Spadek coraz pewniejszy? - W coraz gorszej sytuacji znajduje się zespół Macieja Czachurskiego, który z tylko jednym zdobytym oczkiem okupuje strefę spadkową, ze stratą aż 8(!) punktów do kolejnego zespołu. Jeśli nie zobaczymy nagłej zmiany gry i co najważniejsze - punktów na koncie KLIforni - to najprawdopodobniej pożegnają się oni z Ligą D1.
E: Mad Dog’s - AGDmaster.com 6:4
Dobry start - Lepiej ten mecz dla zawodników Serhii Mesmera nie mógł się zacząć, bowiem już po 4 minutach prowadzili dwoma bramkami. Kreowali więcej klarownych sytuacji i mądrze ustawiali obronę, z czystym kontem wchodząc w drugą odsłonę spotkania.
Nie poddali się - Mimo, że zespół AGDmaster.com miał dużą stratę do odrobienia po przerwie, to nie odpuszczali i starali się raz po raz tworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Na ich nieszczęście Mad Dog’s bronili się wzorowo.
Dużo błędów - Pomimo tego, zespołowi Mateusza Kozery udało się postraszyć i nieco podgonić wynik. Jednak w końcówce w ich szeregach pojawiło się nieco błędów w defensywie, które pogrzebały ich szanse na jakiekolwiek punkty.
E: Cyberium Kraków - Garnuchy FC 5:8
Mnóstwo ataków - Nie narzekaliśmy na nudę w tym spotkaniu, bowiem zespoły bardzo szybko wszystkie siły rzuciły do ataku. Początkowo brakowało jednak pomysłu i dokładności, jednak bardzo szybko zawodnicy weszli w mecz i akcje stały się bardziej przemyślane.
Wymiana ciosów - Przez większość czasu wynik był mocno wyrównany i było to idealne odzwierciedlenie przebiegu spotkania, gdzie ataki szły raz w jedną, raz w drugą i nikt nie był w stanie odskoczyć rywalowi i narzucić swoje warunki.
Złoty środek - W końcowej fazie spotkania Garnuchy znalazły sposób na zespół Michała Sikory, jakim były prostopadłe piłki między obrońców. Dwukrotnie zadali cios właśnie w ten sposób i odskoczyli z wynikiem, którego Cyberium nie zdołało odrobić, tym samym przypisują sobie komplet oczek.
GALERIA ZDJĘĆ
