- Podsumowania
- Posted
- Read 156 times
Podsumowanie dnia/galeria - 9 listopada
W środowy wieczór odbyły się kolejne spotkania Tygodnia 13. Kolejny krok w stronę tytułu mistrzowskiego wykonał SklepOpon.com, który pokonał CCKS Chłopy. W ważnym meczu dla układu górnej połowy tabeli Ligi D1 Gramy Swoje pokonali Spasione Koty.
B1: SklepOpon.com - CCKS Chłopy 14:3
Byli lepsi - Nie było wątpliwości, że zespołem lepszym w tym spotkaniu był SklepOpon.com. To zresztą pokazuje także końcowy wynik, który wyraźnie pokazuje, że drużyna Marcina Marynowskiego zagrała wczoraj znakomite spotkanie, z silnym przecież rywalem.
Rozluźnienie - Do pewnego momentu można było napisać, że SklepOpon był niemalże w stu procentach skuteczny. W końcówce jednak zawodnicy biało-niebieskich koszulkach zaczęli się nieco bawić i przez to rozluźnienie zmarnowali kilka okazji.
Tytuł coraz bliżej - Dwa z trzech meczów na koniec sezonu muszą wygrać zawodnicy SklepuOpon żeby zapewnić sobie tytuł mistrzowski w Lidze B1 i awans do "elity"! To będzie jedna z największych niespodzianek tego sezonu! Czekamy na końcowe rozstrzygnięcia.
B1: Albatros - Rafis 1:5
Postawili się - Jeśli ktoś spodziewał się tutaj jednostronnego spotkania, bo patrząc na tabelę takiego można było oczekiwać to mocno się zawiódł. Walczący w sześciu zawodników Albatros postawił się liderowi i zaprezentował się mimo porażki naprawdę nieźle.
Problemy ze skutecznością - Do przerwy Rafis prowadził 2:0, ale mimo dobrej gry Albatrosa mógł prowadzić wyżej. Drużyna z Kazimierzy Wielkiej nie miała wczoraj nastawionych celowników, przez co pudłowali nawet w prostych akcjach.
Gorsza końcówka - Dopóki Albatros mógł skupiać się na obronie to prezentował się obiecująco. Oczywistym było, że przez stracone bramki ekipa Mateusza Cholewy będzie musiała się otworzyć i to wykorzystywał Rafis.
B2: Dzida w Przód - Wolni Strzelcy 19:1
Jednostronne widowisko - Niewiele da się napisać o tym spotkaniu, bo było ono kompletnie jednostronne. Wolni Strzelcy nie istnieli na boisku, a przewaga Dzidy w Przód rosła podobnie jak wynik, z każdą minutą.
Napędzali się - Zdobyte bramki mocno napędzały zawodników Dzidy w Przód, którzy po zdobytych golach szybko zabierali piłkę na środek żeby przeprowadzać kolejne zmasowane ataki.
Pewna degradacja - Po tej porażce stało się jasne, że drużyna Wolnych Strzelców na wiosnę będzie ponownie grała na trzecim poziomie rozgrywkowym. Do końca zostały jednak dwa mecze, w których można jeszcze zaprezentować się z dobrej strony.
C1: KS Augustyn - ASTORINO 2:7
Widoczna przewaga - Od początku widać było, że to zespół Antoniego Życzkowskiego ma zamiar tutaj dominować nad przeciwnikiem. Długo nie udawało im się tego udokumentować kilkoma bramkami i przewaga zdobyta przez zespół ASTORINO nie przekładała się na wynik, ale to była kwestia czasu.
Próbowali kontrować - W drugiej połowie zespół Augustyna został zdecydowanie zepchnięty do defensywy i tylko rzadko wyrywał się do kontrataku. Z tego z reguły korzystali gracze ASTORINO, którzy długo utrzymywali się przy piłce i wydawali się mieć wszystko pod kontrolą.
Wypunktowali przeciwnika - Mimo początkowych problemów ostatecznie ASTORINO zdobyło zasłużone trzy punkty, gdyż w drugiej połowie worek z bramkami mocno się rozwiązał i nie było wątpliwości kto jest lepszy w tym starciu.
C1: Prawdziki - Omega 11:5
Badanie sił - Dosyć bojaźliwie rozpoczęły rywalizację obie drużyny, które jednak miały do siebie wzajemny szacunek. Nic dziwnego, bo przecież do walki stanęły wczoraj czołowe drużyny Ligi C1 i było widać to na boisku.
Skuteczność - To aspekt, który zdecydował o tym, że Prawdziki sięgnęły po trzy punkty. Omega miała sporą liczbę sytuacji, jednak albo strzały okazywały się niecelne albo znakomciie interweniował bramkarz Prawdzików.
Nieoczywisty bohater - Przy tak wysokim zwycięstwie z reguły trudno wyróżnić bramkarza, jednak wczoraj zdecydowanie wielki udział w triumfie ekipy Prawdzików miał ich golkiper oraz kapitan Bartłomiej Frączek.
C2: C-Bulls - Fi Squad 6:9
Organizacja zespołu - Od dawna widać, że Fi Squad bardzo poważnie podchodzi do rozgrywek w Lidze C2. Po raz kolejny zawodnicy zebrali się odpowiednio wcześniej, aby odbyć wspólną rozgrzewkę i obgadać ostatnie szlify taktyczne.
Wymiana ciosów - Tylko wyższej skuteczności zawdzięczają wczorajsze zwycięstwo zawodnicy Fi Squadu, gdyż sam jego przebieg był bardzo wyrównany. Walka przenosiła się szybko spod jednej bramki pod drugą, przez co emocji nie brakowało.
Medal i awans coraz bliżej - Bardzo ważne zwycięstwo Fi Squadu, który do końca ma jeszcze dwa mecze z niżej notowaną Rodziną Królewską i BTCH. Jeśli uda się je wygrać to będziemy mieli historyczny awans FI Squadu na drugi poziom.
D1: UBS Kraków - KRK Lions 5:6
Czerwona kartka - Mecz rozpoczął się bardzo źle dla UBS-u Kraków, który już po trzech minutach gry musiał sobie radzić bez swojego bramkarza. Interwencja poza polem karnym skończyła się dla niego czerwoną kartką i do bramki musiał wejść kolejny z graczy.
Otworzył strzelanie - Na dobre rywalizacja rozkręciła się po niecałym kwadransie, kiedy to piękne trafienie zaliczył kapitan KRK Lions Martin Nijboer. Wówczas obie drużyny przebudziły się z letargu i zaczęły atakować z większą siłą.
Emocje do końca - Obie ekipy bardzo mocno chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Emocje trwały aż do końcowego gwizdka, bo na pięć minut przed końcem UBS zdobył gola kontaktowego i próbował pójść za ciosem, ale na to nie pozwolili defensorzy KRK Lions.
D1: Big Time Kraków - Janusze Futbolu 6:0
Kadra nie pomogła - Janusze Futbolu mieli wczoraj do dyspozycji pokaźną ławkę rezerwowych, jednak to nie przyniosło efektu w postaci punktów. Nic wczoraj nie szło po myśli zawodników Dawida Streckera i wyraźnie przegrali z niżej notowanym przeciwnikiem.
Umiejętna gra - Z przebiegu widowiska z gry więcej wydawali się mieć zawodnicy Januszy Futbolu, ale nie przynosiło to okazji bramkowych. Te za to mieli gracze Big Time, którzy kiedy tylko odzyskali futbolówkę to szybko się organizowali do ataku.
Mogło być wyżej - Zwycięstwo na pewno cieszy zawodników Daniela Toneva, ale gdyby skuteczność graczy Big Time była nieco wyższa to moglibyśmy mieć tutaj dwucyfrówkę.
D1: Gramy Swoje - Spasione Koty 5:3
Wysoki poziom - Bardzo dobrze oglądało się to spotkanie, ponieważ drużyny prezentowały bardzo zaawansowany poziom piłkarski. Mogliśmy się tego spodziewać, bo przecież na boisku spotkały się dwie czołowe ekipy Ligi D1.
Zaczęli odrabiać - Pierwsza połowa spotkanie zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Spasionych Kotów i wydaje się, że był to rezultat zasłużony, bo oglądaliśmy wyrównane spotkanie z lekkim wskazaniem na drużynę Stanisława Jochymka. Po zmianie stron wyższy bieg wrzucili jednak zawodnicy Gramy Swoje, którzy zaczęli dominować.
Zrealizowali cel - Ostatecznie trzy punkty trafiły na konto Gramy Swoje, a to wszystko dzięki niemalże bezbłędnej drugiej połowie. Spasione Koty po meczu wydawały się być mocno zawiedzione wynikiem i zdenerwowane na samych siebie.
D1: H&S Team - Geodziki 8:1
Skuteczność kluczem - Świetnie weszli w to spotkanie zawodnicy H&S Team, którzy już po kilku minutach mieli bramkową przewagę. Po całym meczu trzeba przyznać, że zespół Dawida Fuci ze spotkania na spotkanie się rozkręca.
Dużo przewinień - W drugiej odsłonie na boisku działo się dużo, ale głównie piszemy tutaj o faulach i dyskusjach. Przewaga H&S-u uzyskana na początku rywalizacji utrzymywała się nadal, a w końcówce została jeszcze podkręcona.
Medal coraz bliżej - Po niezbyt udanym początku sezonu H&S Team w ostatnim czasie gra wybitnie i już awansował na pozycję wicelidera tabeli Ligi D1. Jeśli utrzymają formę to zdobycie medalu wydaje się być oczywiste.
E: NiePatologiczni - Socios Wisła 1:8
Przespany początek- Mecz rozpoczął się obiecująco dla NiePatologicznych, którzy od początku rzucili się do ataku na wicelidera tabeli. Przyniosło to szybko efekt w postaci bramki, który jednak okazał się kubłem zimnej wody na głowy Socios, którzy po stracie gola przebudzili się z letargu.
Weszli na obroty - Kiedy już Socios Wisła zdobyła bramkę wyrównującą to widać było w nich dużą motywację do objęcia prowadzenia. Częste ataki mocno zagrażające bramce NiePatologicznych przynosiły kolejne okazje, a z reguły bramki.
Starali się - Mimo gry z dużo wyżej notowanym przeciwnikiem i przy tym wysokiej porażki to należy pochwalić NiePatologicznych. Drużyna Sebastiana Perełkowicza zostawiła na boisku naprawdę dużo serca i walczyli w obronie jak lwy.
E: Mad Dog's - Rekonwalescenci Skawina 6:2
Spokojne tempo - Niewiele działo się na boisku w tym spotkaniu. Zespół Rekonwalescentów przystąpił do niego w osłabionym składzie i od samego początku widoczna była przewaga lidera tabeli.
Organizacja w obronie - Dobrze wyglądała pod względem gry w defensywie drużyna ze Skawiny, jednak miała problem z konstruowaniem ataków. Przez to przewaga bramkowa Mad Dog's rosła, a Rekonwalescenci nawet nie mieli zbytnio okazji.
Muszą być czujni - Zespół Mad Dog's nadal jest liderem tabeli Ligi E, ale ma tylko cztery punkty przewagi nad Socios Wisła, które ma dwa mecze więcej do rozegrania. Nie wszystko zależy zatem od ukraińskiego zespołu, ale awans jest już niemalże pewny.
GALERIA ZDJĘĆ
