Podsumowanie dnia/galeria - 8 listopada

Za nami kolejny dzień rywalizacji w Tygodniu 13. Nie obyło się we wtorek bez niespodzianek, ponieważ w Lidze C2 punkty w rywalizacji z Coca Juniors niespodziewanie przegrało Nic się nie stało, z kolei w rozgrywkach Ligi D2 Lakado urwało punkt faworyzowanej ekipie Same DNA.

B1: Piomet - FC Kalinex 7:1

forwardWyrównany początek - Mimo dosyć szybko straconej bramki zespół Kalinexu rywalizował z Piometem jak równy z równym. W miarę upływu czasu przewaga zespołu Jakuba Winiarskiego rosła, ale to działo się dopiero w drugiej połowie.

forwardProste błędy - Mogą sobie pluć w brodę zawodnicy Benedykta Franaszka, bo bez wątpienia spotkanie z Piometem było w ich zasięgu. Popełniali jednak bardzo proste błędy, które były wykorzystywane przez dobrze dysponowaną defensywę Piometu.

forwardWalka o medale - Dzięki kolejnej wygranej drużyna Jakuba Winiarskiego awansowała na podium tabeli Ligi B1, gdzie znajduje się mając taką samą liczbę punktów jak liderujący Rafis i wiceliderujący Złote Chłopaki.

B2: Dziki Kraków - Boske Jaglacci 6:2

forwardSporo dyskusji - Nie było to widowisko najwyższych lotów, ponieważ zawodnicy momentami skupiali się bardziej na dyskusjach niż grze w piłkę. Z biegiem czasu jednak wszyscy uczestnicy oswoili się z boiskiem i zaczęli grać coraz lepiej.

forwardNapracował się - Sporo pracy, nie tylko tej typowo bramkarskiej, miał wczoraj bramkardz Dzików Michał Ciwiński. Jego podpowiedzi okazały się kluczowe w momentach kiedy jego zespół musiał radzić sobie w głębokiej defensywie, a Jaglacci napierali.

forwardWażne zwycięstwo - Triumf ekipy Marcina Tenerowicza z innym zespołem środka stawki na pewno cieszy, ale radości dodaje fakt, że Dziki mogą się nawet zjawić w końcowym rozrachunku na podium. Do tego daleka droga i sporo musiałoby się wydarzyć, ale jest możliwe do osiągnięcia dla beniaminka.

B2: KKF Caffaro - GEO-ZENIT 2:2

forwardOdprawa taktyczna - Przed spotkaniem lider GEO-ZENIT-u Grzegorz Grzesiak podał wyjściowy skład, a także szczegółowo omawiał taktykę z zespołem. Jak widać przyniosło to efekt, bo zespół Seweryna Frączyka zremisował z liderującym Caffaro.

forwardWysoki poziom - Znakomite to było widowisko pod względem piłkarskim, ponieważ zawodnicy zagrali na świetnym poziomie. Widać było, że umiejętności wszystkich graczy są bardzo rozwinięte i raz po raz coś na boisku się działo.

forwardTytuł o krok - Remis oznacza, że zespołowi Mateusza Zagrodnika do zdobycia upragnionego tytułu potrzeba już tylko jednego zwycięstwa. Do rozegrania mają dwa mecze i patrząc na ich formę nie powinno być z tym problemu.

C1: Hitachi Energy - PAMedica 3:5

forwardChirurgiczna precyzja - Dobre spotkanie rozegrali wczoraj zawodnicy PAMedici, którzy wyszli na mecz bardzo skoncentrowani i od początku wszystkie akcje rozgrywali z ogromną starnnością o każdy detal piłkarskiego rzemiosła.

forwardZbudowali przewagę - Drużynę Adriana Juszczyka należy pochwalić szczególnie za to, że optyczną przewagę potrafili przełożyć także na trafienia. Niedługo po przerwie PAMedica miała już czterobramkowe prowadzenie!

forwardZyskali wiatr w żagle - Ostatni kwadrans musimy jednak wyraźnei zapisać na konto Hitachi Energy, którzy wykorzystali nieco fakt, że PAMedica się rozluźniła i zaczęli atakować mocniej. Przyniosło to efekt w postaci trzech bramek, ale to było za mało na wczorajszą dyspozycję zespołu PAMedici.

C1: Śledziki - Czyżyny 1:4

forwardZgrany zespół - To kolejne spotkanie w którym zespół Czyżyn udowadnia, że są bardzo mocno zgrani. Znowu oglądaliśmy mnóstwo akcji rozgrywanych niemalże na pamięć, które przynosiły efekty bramkowe.

forwardNie dali za wygraną - Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem drużyny Michała Koniecznego, ale to nie zraziło Śledzików, którzy na drugą odsłonę wyszli bardziej zmotywowani i docisnęli nieco faworyta.

forwardMedal coraz bliżej - Coraz bliżej zapewnienia sobie medalu oraz awansu na drugi poziom rozgrywkowy są Czyżyny, które po jednym sezonie na trzecim szczeblu najprawdopodobniej wrócą na swoje miejsce, co pokazuje bieżącą kampania.

C2: Coca Juniors - Nic się nie stało 7:3

forwardZaskakujący przebieg - Raczej nie przewidywaliśmy, że w tym spotkaniu ekipa Coca Juniors będzie stroną przeważającą. Zespół Nic się nie stało ewidentnie miał gorszy dzień i od samego początku dał się zdominować niebiesko-białym.

forwardZabrakło pomysłu - Bardzo możliwe, że tym spotkaniem zespół Bertranda Perio przegrał sobie jesienny medal. Zabrakło im jednak wczoraj pomysłu na dobrze dysponowaną ekipę Coca Juniors, która broniła doskonale i kontrowała.

forwardPrzerwana seria - Już siedem spotkań z rzędu gracze Coca Juniors nie cieszyli się ze zwycięstwa. To nadeszło we wczorajszy wieczór i trzeba przyznać, że było bezapelacyjne.

C2: Chłopaki z Baraków - FC 4Fun 4:15

forwardZnakomity występ - Świetnie zaprezentowała się wczoraj ekipa FC 4Fun, która zwłaszcza w ofensywie robiła swoje. Momentami zapominali o tym, że bronić dostępu także do swojej bramki, ale atakowali z takim rozmachem i skutecznością, że rywale pozostawali bez szans.

forwardSupel show - Wyróżniał się wczoraj mocno Michał Supel, który aż dziesięć razy wpisał się na listę strzelców po stronie FC 4Fun. Między innymi dzięki niemu zespół Witolda Chodora pozostaje w grze o medale.

forwardPrzesądzona degradacja - Wobec tej porażki drużyna Adama Pawłowskiego już na pewno zajmie miejsce, które oznacza spadek na czwarty szczebel rozgrywkowy, ale znając umiejętności tego zespołu długo w Lidze D nie będą.

C2: NZS UEK FC - Perła Kraków 5:3

forwardDużo nerwów - Obie ekipy znane są z tego, że lubią grać po męsku, a więc twardo. Tak też było wczoraj, a że wynik utrzymywał się w okolicy remisu to mieliśmy sporo nerwów.

forwardWsparcie było - Po stronie Perły aż jedenastu zawodników do dyspozycji, jednak to nie wystarczyło na dobrze dysponowanych “Akademików”. Dodatkowo za zespołem Michała Myszki stało grono kibiców, którzy jednak musieli wczoraj opuścić obiekt z porażką.

forwardOdetchnęli z ulgą - Dzięki tej wygranej stało się jasne, że Marcin Sarapata i spółka utrzymają się w Lidze C2. O to wciąż musi się martwić ich wczorajszy rywal, dlatego Perła musi jeszcze poszukać jakichś punktów.

D1: Aptiv - Achti 2:8

forwardMało dobrej gry - Pierwsza połowa minęła niestety nie pod znakiem ładnej, zespołowej gry, a raczej mocniejszych wejść i utarczek słownych. Na szczęście po zmianie stron oglądaliśmy naprawdę ładną piłkę.

forwardZdominowali po przerwie - Głowy znacznie się ostudziły i bramki zaczęły padać jedna za drugą. Achti udało się przejąć inicjatywę i zdominować zrezygnowanego przeciwnika, wychodząc na prowadzenie.

forwardPłaska tabela - Dzięki kolejnemu kompletowi punktów, Achti w końcu zostaje samodzielnym liderem Ligi D1. Wydaje się, że walka o mistrzostwo rozegra się miedzy właśnie zespołem Dawida Białobrzeskiego a Spasionymi Kotami. Z kolei Aptiv, pomimo 6 miejsca w tabeli, matematycznie wciąż ma szanse zarówno na mistrzostwo, jak i na spadek.

D1: Stare Wilki - Synowie Gepetta Stolarz24 7:2

forwardStrzał - gol - Bardzo skuteczni byli tego wieczoru ofensywni gracze Starych Wilków. Większość strzałów zatrzepotała w siatce Damiana Jodłowskiego, dzięki czemu oddalili się od strefy spadkowej.

forwardGórne piłki - Synowie Gepetta mieli twardy orzech do zgryzienia i musieli znaleźć taktykę, która pozwoli im na pokonanie rywala. Zdecydowali się na długie, górne piłki, jednak jedna bramka zdobyta w ten sposób to za mało, by pokonać zespół Tomasza Miętusa.

forwardDobili przeciwnika - W drugiej połowie jedyne co się zmieniło, to bramka, na którą atakowały Stare Wilki. Nie oddali przewagi i czterokrotnie dobili rywala, nie pozostawiając im złudzeń.

D2: Nafta Kraków Retro - BJM 2:12

forwardNie nadążali - Od początku BJM postawił bardzo twarde warunki, narzucając swój styl gry i szybko kończąc ataki przeciwnika. Zawodnicy Nafty przez całe spotkanie głównie starali się nadążyć za przeciwnikiem, jednak - jak widać po wyniku końcowym - bezskuteczenie.

forwardMogło być więcej - Wynik, który i tak jest bardzo okazały,, mógł być jeszcze wyższy na korzyść BJM. Lider miał bowiem masę niewykorzystanych sytuacji podbramkowych. Wynikało to raczej z luźnego podejścia do meczu i pewności siebie niż braku umiejętności.

forwardDrugie mistrzostwo z rzędu? - Z tylko jedną porażką na koncie zespół Roberta Pudłowskiego pewnie zasiada na fotelu lidera Ligi D2. Wszystkie mecze, które pozostały im w tym sezonie do rozegrania to pojedynki z zespołami z dolnej części tabeli, mają więc bardzo duże szanse na zdobycie złotych medali.

D2: Lakado - Same DNA 6:6

forwardMieli piłkę - Posiadanie piłki w tym spotkaniu jednostronnie stało po stronie zespołu Aleksandra Huka. Prawie nie oddawali piłki rywalowi, który zmuszony był głównie kontratakować.

forwardMocne kontry - I te kontrataki mocno pokruszyły defensywę Same DNA. Samo posiadanie piłki im nic nie dało i to oni musieli po zmianie stron gonić wynik.

forwardMocna końcówka - A to udało im się znakomicie, choć dopiero w ostatnich sekundach gry. Same DNA trafiły dwie bramki w ostatnich 40 sekundach gry, ustalając wynik na 6:6. Po meczu zawodnicy słusznie stwierdzili, że jest to najbardziej odpowiedni rezultat końcowy.

D2: Borek F.C. - Olimpijakos 5:1

forwardPrzyciśnięci - Ekipa Damiana Przywory od początku spotkania została mocno zepchnięta do obrony przez broniący się przed spadkiem Borek F.C. W ich grze było wiele niedokładności, czym sami sobie przeszkadzali w zdobywaniu goli.

forwardSkuteczni w ataku - Ekipa w czarnych trykotach to spotkanie rozegrała bardzo dojrzale, prezentując dużo spokoju pod bramką Olimpijakosu. Nie marnowali zbyt wielu okazji, dzięki czemu zgarniają komplet jakże ważnych dla nich punktów.

forwardBliscy utrzymania - Borek F.C. jeszcze nie może być pewny utrzymania w Lidze D, jednak wygrana z faworytem i mocnym zespołem, jakim jest Olimpijakos, na pewno doda im wiele nadziei i siły na koniec sezonu. Z kolei zespół Damiana Przywory ma jeszcze szanse na medale za ich bardzo dobry sezon, jednak patrząc na formę ich rywali, będzie o to bardzo ciężko.

E: Cyberium Kraków - DTN Boars 7:6

forwardDobry start - W pierwszej połowie spotkania to zespół Dawida Miętki zaprezentował nam się lepiej na boisku. Dzięki większej skuteczności od swojego przeciwnika w drugą odsłonę weszli z dwubramkowym prowadzeniem, co na pewno dawało im pewien komfort w grze.

forwardOdzyskali prowadzenie - Tuż po zmianie stron Cyberium Kraków rzuciło wszystkie siły do ataku. Mocno przycisnęli rywala, który przez kilka minut stanowił dla nich ledwie tło. Szybko doprowadzili do remisu i zaraz potem objęli prowadzenie, uciszając zebranych kibiców DTN Boars.

forwardWalka do końca - Zawodnicy w zielonych koszulkach rozpaczliwie szukali swojej gry z początku spotkania, jednak nie udało im się zdobyć choćby punktu. Oba zespoły walczyły do ostatniej minuty, jakby stawką miało być mistrzostwo ligi, jednak w ostatecznym rozrachunku to zespół Michała Sikory wraca z kompletem puktów.

E: Azandan Lions - ZetZet Team 2:8

forwardNarzucili warunki - Zespół Andrzeja Tkaczyka nie próżnował i od pierwszego gwizdka sędziego narzucił rywalowi swój pomysł na to spotkanie. Przeważali w przygotowaniu taktycznym i technicznym i spokojnie rozgrywali piłkę.

forwardSiedli fizycznie - Azandan Lions musieli więc dostosować się do panujących warunków i liczyli na szybkie kontrataki. Niestety szybkie bieganie do ataku było utrudnione szczególnie po zmianie stron, bowiem z jednym zmiennikiem odstawali kondycyjnie od ZetZet Team.

forwardSzanse na mistrza - Tym samym ekipa w zielonych strojach nie odpuszcza walki o medale i jak najwyższe miejsce na podium. Wciąż liczą się w walce nawet o mistrzostwo, a prezentując stabilną formę mają na to duże szanse. Z kolei ekipa Rafała Ciurusia notuje już serię 7 meczów bez zwycięstwa.

GALERIA ZDJĘĆ

Last modified on środa, 09 listopad 2022 12:12
(0 votes)