- Podsumowania
- Posted
- Read 197 times
Podsumowanie dnia/galeria - 16 listopada
W środowy wieczór rozegraliśmy kolejne spotkania Tygodnia 14 Futbolowej Ligi Szóstek. Działo się wiele, a szczególnie w hitowym meczu Ligi E, w którym Cyberium Kraków pokonało Socios Wisła.
A: Cybermachina G. Pub - Cairo-Honda 8:3
Fizyczna walka - Znana jest z nieustępliwości i zaangażowania ekipa Cybermachiny i ten sam styl prezentowała również wczoraj ekipa Karola Kęski, która bez większych problemów pokonała jedną z największych rewelacji tego sezonu w Lidze A. Sporo było fizycznej walki w trakcie tego meczu i to były idealne warunki do walki dla graczy w czarnych koszulkach.
Czekaliśmy na gole - Pierwsza bramka w tym spotkaniu padła dopiero w końcówce pierwszej połowy i było to trafienie na korzyść Cybermachiny. Ewidentnie po tym trafieniu rozwiązał się worek z bramkami, zwłaszcza celowniki Cybermachiny uległy poprawie i odjechali znacznie rywalowi.
Wicemistrzostwo coraz bliżej - Wobec tej wygranej Cybermachina powróciła na drugie miejsce w ligowej tabeli. Przed nimi jednak jeszcze sporo wyzwań aby utrzymać srebrne medale, a także bezpośredni pojedynek z Asami.
B1: Rafis - AS Maestro 7:4
Bez niespodzianek - Od samego początku mecz toczył się pod dyktando Rafisu, który grał dobrze w ofensywnie i napierał na bramkę rywala. W pierwszej połowie udało się zdobyć tylko dwa gole, ale po przerwie worek z bramkami się rozwiązał.
Zabrakło pomysłu - AS Maestro próbowało sforsować przeciwnika, ale nie mieli zbytnio pomysłu na nieźle ustawiony Rafis. Większość akcji bramkowych zakończyła się powodzeniem, stąd też wynik nie jest jakiś jednostronny.
Czekają na odpowiedź - Rafis tym samym zakończył sezon jesienny i aktualnie jest liderem. Ma jednak tylko dwa punkty przewagi nad SklepemOpon, któremu do końca rozgrywek pozostały dwa mecze, z których wygrać muszą jeden.
B1: Nothing Toulouse - RedFox 10:6
Narzucili tempo - Dosyć szybko zespół Nothing Toulouse narzucił swoje tempo gry i wydawało się, że sięgną po łatwe i wysokie zwycięstwo. RedFox po początkowych problemach przebudził się w dalszym fragmencie starcia i napsuł krwi rywalowi.
Odrobili straty - Po nieco ponad kwadransie zespół Szymona Szydłowskiego prowadził już 4:0. RedFox jednak nie miał zamiaru się poddać i jeszcze przed przerwą doprowadził do wyrównania, co nieco zaskoczyło zespół Nothing.
Zimny prysznic - Stracone wysokie prowadzenie podziałało na zespół Nothing Toulouse jak zimny prysznic. W drugiej połowie znowu oglądaliśmy dobrze dysponowany zespół w fioletowych koszulkach, który tym razem już bez zastrzeżeń wypunktował przeciwnika.
B2: NEMBUD - GEO-ZENIT 1:20
Dużo nerwów - To było jednostronne spotkanie, a i tak na boisku momentami robiło się naprawdę gorąco. Kluczowy moment starcia miał miejsce w 14. minucie, gdy po jednym zawodniku z obu ekip otrzymało czerwone kartki, a że NEMBUD nie miał do dyspozycji rezerwowych to musiał sobie radzić do końca w pięciu zawodników.
Pełna dominacja - Jeszcze kiedy GEO-ZENIT grał sześciu na sześciu z wczorajszym rywalem to miał przewagę, a gdy NEMBUD grał już w pięciu to była po prostu dominacja. To zresztą widać po końcowym wyniku, który mógł być jeszcze wyższy.
Utrzymanie jest - To nie był udany sezon dla zespołu Krystiana Kubiczka, jednak ostatecznie kończy się szczęśliwie. Utrzymanie zapewnione i jest już pewne, że wiosną zobaczymy znowu NEMBUD w Lidze B.
B2: Dziki Kraków - Tubylcy 0:3
Wyrównane spotkanie - Zwycięstwo Tubylców wydaje się być pewne, jednak zespół ten nie miał aż tak dużej przewagi. Dziki miały wczoraj swoje argumenty, których jednak nie potrafili przełożyć na zdobycz bramkową. To pierwszy mecz bez zdobytej bramki zespołu Marcina Tenerowicz w rozgrywkach.
Wykorzystali okazje - Nie było to najlepsze spotkanie w tym sezonie w wykonaniu Tubylców, ale Ci okazali się bardziej konsekwentni, a przede wszystkim trafiali do siatki, wtedy kiedy mieli ku temu sposobność.
Oczekiwanie - Tym samym zespół Dominika Filemonowicza doszedł do końca sezonu i aktualnie zajmuje trzecią pozycję w stawce Ligi B2. Nie jest jeszcze pewne czy na niej uda się zakończyć rywalizację, gdyż Tubylcy muszą czekać na rezultat meczu DC House Solutions z Wolnymi Strzelcami, a tam będą kibicować tym drugim.
C1: Hitachi Energy - Omega 5:12
Szanowali energię - Spotkanie od początku toczyło się w dosyć spokojnym tempie. Obie drużyny starały się jak najdłużej utrzymywać przy piłce i szanowały swoją energię, bo miały do dyspozycji wąskie kadry.
Pod kontrolą - Nie było to najbardziej porywające widowisko, a na pewno na ten aspekt wpływ miał fakt, że Omega dominowała i na niewiele pozwalała przeciwnikowi. Walka jednak była do samego końca, mimo trudnych warunków atmosferycznych.
Degradacja - Wczorajszy rezultat oznacza, że Hitachi Energy już na pewno spadnie z trzeciego poziomu rozgrywkowego. Do tej pory w jedenastu spotkaniach udało im się wywalczyć tylko trzy "oczka", więc o poprawę tego rezultatu mogą postarać się w dwóch ostatnich meczach.
C2: Hurtownia Eskot - C-Bulls 7:2
Pewni siebie - Od samego początku było widać, kto ma zamiar rządzić i dzielić w tej rywalizacji. Zespół prowadzony do boju przez Dawida Kosika wyszedł na boisko w pełni zmotywowany i już po kilku minutach prowadził, a także wyglądał o wiele lepiej pod względem poziomu gry.
Walka była - Nie wiedzie się ostatnio ekipie C-Bulls, która na pięć ostatnich meczów przegrała aż cztery. Zespół Kamila Cebuli po raz kolejny należy jednak pochwalić za zaangażowanie i walkę o każdą piłkę.
Medal już pewny - Zwycięstwo ekipy Dawida Kosika oznacza, że już na pewno awansują na drugi poziom rozgrywkowy oraz zawieszą na swoich szyjach medale. Pytanie z jakiego kruszcu, bo to zdecyduje się dopiero w końcówce kampanii.
D1: Janusze Futbolu - H&S Team 0:1
Dobre defensywy - Obie drużyny trzeba pochwalić za grę w defensywie. Widać było, że w tym aspekcie są bardzo dobrze przygotowane i mocno zaangażowane, przez co w całym spotkaniu padło tylko jedno trafienie.
Kultura gry - Mimo iż wynik utrzymywał się niemalże przez całe spotkanie jako bezbramkowy to zawodnikom absolutnie nie puszczały nerwy. Oglądaliśmy dzięki temu czysty mecz, w którym sporo było piłkarskich popisów, a nie niesportowych zagrań.
Złoty gol - Jedyna bramka padła na osiem minut przed końcem, gdy w końcu piłkę do bramki udało się wepchnąć Dawidowi Kurkowi. Dzięki tej wygranej szanse medalowe H&S zostały utrzymane na wysokim poziomie.
D1: Masters Catering - Big Time Kraków 1:3
Wsparcie z boku - Niemalże tradycyjnie duży wkład w grę Masters Catering miał ich sztab trenerski. Ukraińskiej drużynie z boku pomagało dwóch trenerów, którzy poświęcali temu przynajmniej tyle samo energii, co grający na boisku zawodnicy.
Duże zamieszanie - Momentami na boisku robiło się chaotycznie. Nie pomagały dobrej grze warunki atmosferyczne, które powodowały, że podania i strzały nie zawsze lądowały w zaplanowanym przez zawodnika celu.
Wyrwane zwycięstwo - Z przebiegu gry wydaje się, że więcej do powiedzenia miała drużyna Masters Catering, ale wczorajszy wieczór należał do Big Time'u, który zagrał bardzo konsekwentnie w obronie i wykorzystał swoje okazje bramkowe.
D2: Lakado - Olimpia 2:2
Braki kadrowe - Olimpia przystąpiła do tego meczu delikatnie spóźniona, a dodatkowo w wąskim składzie. Podobnie jak Lakado, ale zespół Jakuba Dobosza wyglądał wczoraj na lepiej zorganizowanego.
Dużo walki - Wyrównany wynik spowodował, że na boisku działo się naprawdę dużo. Obie drużyny były mocno zaangażowane w to, żeby odnieść zwycięstwo, przez co na boisku momentami robiło się gorąco.
Sprawiedliwy remis - Po ostatnim gwizdku można śmiało stwierdzić, że remisowy rezultat jest jak najbardziej sprawiedliwy. Żaden z zespołów nie wyróżnił się niczym specjalnym, więc podział punktów jest naturalną kwestią.
E: Cyberium Kraków - Socios Wisła 8:0
Narzucili tempo - Mega zmotywowani wyszli na to spotkanie gracze Cyberium, którzy od pierwszego gwizdka rzucili się do ataku na Socios i przyniosło to szybko efekt w postaci bramek. Kibice Wisły Kraków nie mieli wczoraj pomysłu na grę z zespołem Michała Sikory i znacznie przegrali bardzo ważny mecz.
Gwóźdź do trumny - Nie można jednak odmówić graczom Socios Wisła, że chcieli odwrócić losy spotkania. Nie brakowało zaangażowania, jednak nawet rzut karny, który został im przyznany został przez nich zmarnowany.
Ważne zwycięstwo - Ta wygrana powoduje, że drużyna Michała Sikory na jeden mecz przed końcem zrównuje się punktami z Socios i może realnie myśleć nawet o mistrzostwie, a już na pewno o medalu.
GALERIA ZDJĘĆ
