- Podsumowania
- Posted
- Read 192 times
Podsumowanie dnia/galeria - 17 listopada
Wyścig między Kraków Airport a FC Łapanką VLS zakończony! Mistrzostwo zapewnili sobie Lotnicy, czego serdecznie gratulujemy! W spotkaniach na szczycie Ligi D2 Same DNA rozprawiło się z Nie ma Lipy, z kolei Olimpijakos podzielił się punktami z Silicon Creations. Zapraszamy na podsumowanie wszystkich spotkań.
B1: Albatros - FC Kalinex 8:3
Jednostronnie - Od pierwszej minuty kreowała się jasna przewaga zespołu Mateusza Cholewy. Szybko dobijali przeciwnika w pierwszej połowie i już przed przerwą było jasne, kto zgarnie komplet punktów w tym spotkaniu.
Zmęczeni - Po 1 zmienniku miały oba zespoły na ten mecz i po zmianie stron było to odczuwalne. Energii było coraz mniej, więc zamiast biegać za przeciwnikiem, pojawiało się coraz więcej fauli.
Nie poddawali się - Albatros nie zamierzał nawet na chwilę oddać przewagi i ciągle atakował. Nie możemy również odmówić woli walki Kalinexowi, jednak większość ich strzałów skutecznie zatrzymywał Konrad Naworol.
C1: Wadowscy - Kraków Airport 3:11
Bez szans - Przed spotkaniem spodziewaliśmy się jednostronnego obrazu gry, znamy bowiem potencjał ofensywny Kraków Airport. I tak też to spotkanie wyglądało, 2 bramki w pierwszych 120 sekundach gry potwierdziły nasze myśli.
Duże problemy - Wadowscy mieli problem, by w ogóle dotrzeć pod pole karne przeciwnika. Nie mieli argumentów w ofensywie, a Lotnicy nakręcali się z każdą kolejną bramką.
Mistrzowie! - Niesamowity wyścig po mistrzostwo zapewniły nam Kraków Airport i FC Łapanka VLS. Ostatecznie złote medal na swoje szyje założą Marcin Kwater i spółka, co będzie nagrodą za fantastyczny sezon i pokonanie Łapanki w bezpośrednim starciu.
C1: KS Augustyn - Prawdziki 2:7
Stracili bramkę - Spotkanie lepiej zaczęło się dla graczy w fioletowych trykotach, którzy otworzyli wynik, jednak bardzo szybko Prawdziki odpowiedziały kilkoma trafieniami i już po pierwszej połowie miały pokaźną zaliczkę.
Tempo spadało - Wraz z upływem czasu gra zespołu Kamila Samołyka coraz bardziej gasła. Pojawiały się problemy z kryciem, co wykorzystywały Prawdziki. Pod koniec jednak ci również nie mieli potrzeby forsowania tempa, więc to bardzo mocno spadło.
Prawdziki bliżej awansu - Bardzo ważne punkty wędrują więc na konto Prawdzików. Mają jedno oczko przewagi nad Czyżynami i w tym momencie to oni zajmują ostatnią lokatę premiowaną awansem. Swoje ostatnie spotkanie zagrają z niżej notowanym Black Hawks, z kolei Czyżyny z Wadowskimi, więc nikt nie może się tutaj pomylić.
C2: BTCH - Fi Squad 4:17
Dominacja od startu - Swoją dominację Fi Squad zaznaczył bardzo szybko. Wynik 9:1 po pierwszej połowie mówi wszystko i był już nie od odrobienia dla zespołu Dariusza Marczuka.
Powiększali przewagę - W drugiej odsłonie gry Adrian Kamiński i spółka zajęli się powiększanie i tak już znacznej przewagi bramkowej. BTCH starczyło siły tylko na 3 trafienia.
Pewni awansu i spadku - To spotkanie daje nam odpowiedź zarówno co do medali, jak i spadku. Fi Squad jest już pewien awansu, a na szyje najprawdopodobniej założą brązowe krążki. Z kolei BTCH było raczej świadome swoich losów i przypieczętowało swój spadek na czwarty szczebel rozgrywkowy.
C2: FC 4Fun - Coca Juniors 5:6
Wyrównany mecz - Pomimo dużej różnicy w tabeli i świetnej gry FC 4Fun gra była bardzo wyrównana. Nie było zbyt wielu błędów, a samą grę oglądało się z dużą przyjemnością.
Dobre defensywy - Kluczem do sukcesu była zwarta defensywa obu zespołów. Niewykorzystane sytuacje nie bolały aż tak bardzo, bowiem obrona dbała o to, by się to nie zemściło.
Nie awansują - Tą porażką FC 4Fun pokrzyżowało sobie plany na awans. Utrata punktów sprawiła, że nie zdołali wyprzedzić w tabeli Fi Squadu i pozostają na trzecim szczeblu rozgrywkowym.
D2: Nafta Kraków Retro - Wódeczni 07 Kraków 2:2
Szybki start - Lepszego starcia tego meczu nie mogli sobie lepiej wymarzyć Wódeczni 07, którzy pokonali bramkarza po ledwie kilkudziesięciu sekundach gry. Niestety po tym szybkim otwarciu w grze brakowało dynamiki oraz zdobyczy bramkowych.
Moment dobrej gry - W pierwszej połowie Nafta Kraków Retro miała moment, kiedy pokazała naprawdę świetną piłkę. Udało jej się wtedy doprowadzić do wyrównania i z takim właśnie wynikiem weszliśmy w drugą odsłonę.
Swojak - Zespół Piotra Chamerlińskiego mógł myśleć o zwycięstwie, bo ich gra wyglądała naprawdę ładnie, jednak ich plany pokrzyżował samobój, kiedy to przez własnego obrońcę został przelobowany Nikodem Capek.
D2: Same DNA - Nie ma Lipy 2:1
Techniczna gra - Było to bardzo ważne starcie dla układu podium Ligi D2, jednak zespoły nie rzuciły się na siebie z przesadną agresją. Przeważała gra drużynowa i zagrania techniczne, co bardzo przyjemnie się oglądało.
Nerwówka w końcówce - Sytuacji bramkowych było co nie miara, jednak nie udało się z tego zdobyć zbyt wielu bramek, gdyż brakowało wykończenia. W końcówce meczu wkradło się nieco nerwowości, spowodowanej remisem i próbą przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, co ostatecznie udało się Same DNa.
Pewni awansu - Dzięki zdobyciu kompletu oczek w tym starciu na szczycie, zespół Aleksandra Huka zapewnił sobie drugi z rzędu awans! Natomiast zespół Rafała Furgała do samego końca będzie się bił o promocję z FC Hotelarzem.
D2: Olimpijakos - Silicon Creations 2:2
Wyrównany mecz - Wynik jest bardzo dobrym odzwierciedleniem gry, gdyż gra była bardzo wyrównana. Dużo było biegania a wynik powinien być wyższy, ale skuteczność zawodziła dziś po obu stronach boiska.
Coraz mocniej - W drugiej połowie gra stała się jeszcze bardziej zacięta, bo jeszcze każdy mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Coraz więcej było starć fizycznych, ale nikomu nie udało się trafić tej zwycięskiej bramki.
Kiepski koniec - Dla Olimpijakosu to już koniec rundy, a patrząc na ich formę z początku sezonu możemy pokusić się o stwierdzenie, że końcówka była mocno rozczarowująca w ich wykonaniu. Przewodzili lidze a sezon kończą poza podium, bez medali i awansu.
E: NiePatologiczni - Rekonwalescenci Skawina 3:7
Wchodzili na obroty - Początek spotkania, lekko mówiąc, nie porywał. Zawodnicy mieli trudności w kreowaniu sytuacji strzeleckich, jednak wkrótce ten stan rzeczy przerwali NiePatologiczni, którzy wyszli na prowadzenie.
Rozkręcili się - Nie mogli się jednak długo z tego nacieszyć, bowiem Rekonwalescenci napędzali się z każdą minutą i tylko kwestią czasu było trafienie bramki przez graczy ze Skawiny.
Zdominowali drugą połowę - Druga połowa to już dominacja zespołu Tomasza Szumnego. Czarne koszulki bardzo często gościły na połowie NiePatologicznych, dochodząc tam dużą ilością podań. Z kolei zespół Sebastiana Perełkowicza polegał głównie na długich piłkach, a braki w organizacji defensywy skrupulatnie wykorzystywali Rekonwalescenci.
E: Azandan Lions - Garnuchy FC 4:5
Lepiej zaczęli - W spotkanie o wiele lepiej weszli zawodnicy Azandan Lions. Prowadzili po pierwszej połowie a swoją grą mogli dawać nadzieje na przerwanie zwycięskiej passy przeciwnika.
Faworyt przeważał - Po zmianie stron do roboty wziął się zespół Patryka Cedzidło. Wyprowadzali ataki raz za razem, ale mieli problem ze sforsowaniem defensywy Lions.
Fantastyczna końcówka - W końcowych minutach Azandan Lions rzadko kiedy mieli futbolówkę przy nodze. Garnuchy nie wychodziły z ich połowy i zagrały fantastyczna końcówkę, strzelając 4 bramki w 5 minut i całkowicie odwracając losy spotkania.
E: DTN Boars - AGDmaster.com 5:9
Mieli przewagę - Pierwsza połowa już nam pokazała, kto był lepiej przygotowany na to spotkanie. AGDmaster.com bardzo często gościli na połowie swojego rywala i często dochodzili do sytuacji strzeleckich.
Wyprowadzali kontrataki - Zespół Dawida Miętki grał dziś głównie kontratakami, jednak nie stanowiły one dużego zagrożenia. Strzały najczęściej mijały bramkę, albo dobrze wracała się defensywa AGDmaster.com.
Nie poddawali się - Każda stracona bramka uwalniała szereg emocji wśród zawodników DTN Boars. Mocno ich to irytowało ale nie poddawali się, tylko ruszali do ataku by niwelować stratę bramkową.
GALERIA ZDJĘĆ
