- Podsumowania
- Posted
- Read 169 times
Podsumowanie dnia/galeria - 18 listopada
W piątkowy wieczór dwa zespoły bardzo mocno przybliżyły się do zwycięstwa swoich lig. Guerriers po rozbiciu Perły Kraków potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa do drugiego z rzędu mistrzostwa. Z kolei Achti po pokonaniu Gramy Swoje w bardzo wyrównanym i emocjonującym starciu potrzebuje ledwie jednego oczka do zapewnieni sobie złotych medali.
C1: PAMedica - Black Hawks 2:13
Fatalny start - Bardzo szybko spotkanie obrało najczarniejszy z możliwych scenariuszy dla PAMediki. Czerwona kartka za zagranie ręką już 5 minucie sprawiła, że drużyna Adriana Juszczyka musiała radzić sobie w 5 zawodników przez resztę meczu.
Nie przebili się - W pierwszej połowie Black Hawks nie zdołali jeszcze zaznaczyć swojej dominacji nad osłabionym rywalem. Nie wykorzystali rzutu karnego i do przerwy mogli cieszyć się tylko z jednobramkowego prowadzenia.
Worek z bramkami - Po zmianie stron Ryszard Kaleta i spółka nie dali przeciwnikowi żadnych szans. Aż 12 bramek w drugiej połowie nie pozwoliło PAMedice nawet pomyśleć o odrobieniu strat.
C2: Guerriers - Perła Kraków 14:4
Porządna rozgrzewka - Jeszcze długo przed meczem mogliśmy zobaczyć zawodników obu zespołów na boisku, przygotowujących się do spotkania. Dobra rozgrzewka zapewniła nam dużą liczbę bramek, szczególnie dla zawodników w pomarańczowych koszulkach.
Wykorzystali błędy - Prawdziwą strzelaninę urządzili sobie Guerriers, pewnie gromiąc Perłę. Michał Myszka i spółka nie mieli zbytnio pomysłu na grę, a pomarańczowe koszulki raz za razem ich punktowały.
Mistrz coraz bliżej - Kolejne 3 punkty zespołu Piotra Forysia sprawiają, że są oni coraz bliżej drugiego mistrzostwa z rzędu! By przypieczętować świetny sezon i awansować na drugi szczebel rozgrywkowy, potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa w dwóch pozostałych spotkaniach.
D1: Achti - Gramy Swoje 5:1
Problemy ze składem - Gramy Swoje na mecz przybyło w kiepskich nastrojach. Wiedzieli o swoich problemach kadrowych i że będzie im przez to ciężko dotrzymać kroku zespołowi takiego kalibru, jak Achti.
Trzymali się mocno - Pomimo tego, początek meczu wyglądał bardzo dobrze w ich wykonaniu. Potrafili zagrozić Achti i gdyby nie sporo niedokładności w ich grze, mogli po pierwszej połowie nawet prowadzić.
Wypunktowali rywala - Po zmianie stron zespół Dawida Białobrzeskiego zakasał rękawy i rozpoczął strzelanie. Gramy Swoje starało się odrobić stratę, ale nie byli w stanie przebić się przez szczelną defensywę rywala. Dzięki temu Ahcti zrobiło ogromny krok w stronę złotych medali!
D1: Janusze Futbolu - Masters Catering 3:2
Przeważali na początku - Początek spotkania zdecydowanie należał do Masters Catering. Częściej oglądaliśmy ich w ataku i kontrolujących piłkę, co na tle Januszy dało im prowadzenie po pierwszej połowie.
Przejęli inicjatywę - Jednak po zmianie stron pałeczkę przejęły Janusze Futbolu. Sytuacja wyglądała analogicznie jak linijkę wyżej, jednak z korzyścią dla graczy w czarnych koszulkach. Do ostatniej minuty jednak mieliśmy wyrównany wynik, aż w końcu sprawy w swoje ręce wziął Dawid Strecker.
Liczą na innych - Po fatalnej końcówce sezonu Janusze jeszcze utrzymują się na podium Ligi D1, jednak teraz mogą już liczyć tylko i wyłącznie na równie słabą formę rywali, by na tym podium się utrzymać. A w tak mocnej czołówce może to być bardzo ciężke…
D1: KRK Lions - Aptiv 2:8
Przewaga od początku - Od pierwszego gwizdka sędziego rysowała się przewaga Aptivu, który stopniowo zdobywał przestrzeń. Pod bramką przeciwnika prezentowali niebywały spokój, rozgrywając piłkę w ich polu karnym.
Bezsilność - KRK Lions byli dziś wyjątkowo bezzębni. Nic im nie wychodziło, brakowało dokładności i wykończenia. W połączeniu ze świetną dyspozycją Aptivu dało to okropny efekt dla zespołu Martina Nijboera.
Przyhamowali z formą - Końcówkę sezonu KRK Lions będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Na początku prezentowali się wyśmienicie, jednak coś w ich maszynie się zacięło. Na całe szczęście nie skończy się to dla nich tragicznie, bowiem w lidze pozostaną.
E: Ogniwo Kraków - Kraków Wild Dogs 10:0
Problemy kadrowe - Kraków Wild Dogs jeszcze przed wyjściem na boisko miało problemy, bowiem mieli do dyspozycji tylko 5 zawodników. A kiedy naprzeciwko nich stanęło ośmiu zawodników, to nie mieli oni problemu, by zabiegać przeciwnika.
Nie przekraczali połowy - Wild Dogs w pierwszej części gry mieli problem, by w ogóle wyjść ze swojej połowy. Jeżeli już im się udawało, to najczęściej z piłką zostawał sam osamotniony napastnik, który szybko ją tracił.
Ogniwo z punktami - Na tle rywala Ogniwo wyglądało naprawdę ciekawie, szczególnie w ataku, co udowodnili, pakując przeciwnikowi 10 bramek. Dla Wild Dogs jest to już 8 porażka z rzędu i bardzo możliwe, że sezon zakończą na ostatnim miejscu w tabeli.
GALERIA ZDJĘĆ
