Podsumowanie/galeria - 19 listopada
W deszczowy czwartkowy wieczór na boisku przy Parkowej odbyły się dwa spotkania Ligi A, których wyniki mogą znacząco wpłynąć na końcowy układ tabeli. Rafis wygrał z TEB-em 3:2, natomiast Asy pokonały Amber 9:7. Aby sięgnąć po mistrzostwo TEB/GDA w poniedziałek musiałby wygrać ze Stomatologią różnicą przynajmniej 2 goli. Jeśli przegra, straci nawet wicemistrzostwo, bo tego samego dnia Rafis zmierzy się z Asami. Zwycięzca tego pojedynku sięgnie po srebro, natomiast w przypadku remisu – drugie miejsce zajmą Asy, które mają lepszy bilans bramkowy bezpośrednich meczów z TEBem.
Ekipa Radosława Targosza i Grzegorza Gęgotka ewidentnie zmaga się z problemami kadrowymi. Dosłownie kilka minut przed pierwszym gwizdkiem TEB nie miał nawet kompletu sześciu graczy. Ostatecznie zdołał uzbierać siedmioosobowy skład, ale po raz kolejny zabrakło Grzegorza Bizonia, który najlepiej potrafił poukładać ten zespół. Pod nieobecność Biziego rolę lidera przejął Piotr Morawski. Mimo jego starań, TEB przy Rafisie wyglądał blado. Zespół Michała Bojanowicza (który dokładnie wyliczył sobie, co musi się stać, aby Rafis zdobył wicemistrzostwo) bardzo dobrze poradził sobie z pierwszą przeszkodą. Szybki, agresywny doskok do rywala i płynne konstruowanie akcji były atutami „Niebieskich”. Zawodnicy TEBu nie mieli miejsca na oddanie celnego strzału. W dodatku Rafis potrafił wykorzystać błędy przeciwnika i po niedokładnych podaniach wyjść z kontrą. Solidna gra w destrukcji, koncentracja i - wydawałoby się - nieskończone pokłady energii, sprawiły że Rafis zasłużenie wygrał 3:2. W obu meczach tego sezonu ich dorobek punktowy z TEB to cztery oczka, bo pierwszy mecz skończył się remisem.
Asy NH nie przepadają za grą na Autobet Arenie, gdzie przestrzeni do biegania jest mniej niż chociażby w Nowej Hucie, w której czują się przecież jak u siebie. Było to widać szczególnie w pierwszej fazie meczu z Amber, który nie tylko imponował w ofensywie napędzanej przez Michała Ścieszkę i Kamila Kłuska, ale przede wszystkim potrafił dłużej przytrzymać piłkę i świetnie bronił we własnym polu karnym nie dopuszczając rywali do strzału. Dzięki temu w pewnym momencie prowadzili już 6:2. Asy, które cały czas liczą na srebro, wzięły się jednak do pracy i zaczęły skuteczną pogoń za wynikiem. Graczom Amber zmęczenie dawało się we znaki, co ekipa Darka Nowaka wykorzystała. Sam kapitan uznał, że MVP należy się Damianowi Kuberze, choć zastanawiał się, czy to nie on bardziej zasłużył na ten tytuł, a jeśli chodzi o ocenę pozostałych graczy to zdaniem Nowaka – „Paweł za dużo puścił, Kuba dostał w krocze i tym się głównie wyróżnił, Dawid tak się zakręcił, że jeszcze w poniedziałek śrubokręt będzie potrzebny, Sajmon solidnie ale bez liczb, a Majewski klasycznie swój mecz i swoje zasady” :D.”
Serie i ciekawostki
Pięć spotkań z rzędu bez porażki rozegrały Asy NH
Amber przegrał osiem ostatnich spotkań
GALERIA ZDJĘĆ
