- Podsumowania
- Posted
- Read 176 times
Podsumowanie dnia/galeria - 27 czerwca
W poniedziałek rozpoczęliśmy ostatni już tydzień rywalizacji na boiskach Futbolowej Ligi Szóstek w sezonie Wiosna 2022. Tytuł mistrzowski zapewniła sobie wczoraj Stomatologia Stupka, która potrzebowała remisu z Cybermachiną i takim rezultatem zakończyło się to starcie. Sporo wyjaśniło się na niższych poziomach, ale wciąż mamy jeszcze ważne mecze przed sobą.
A: Cybermachina G. Pub - Stomatologia Stupka 4:4
Wysokie tempo - To było bardzo interesujące spotkanie, w którym nikt nie miał zamiaru się oszczędzać i od początku zawodnicy narzucili sobie bardzo wysokie tempo, które zostało utrzymane do końcowego gwizdka.
Nerwowy początek - Już w trakcie pierwszych ośmiu meczów sędzia trzykrotnie musiał pokazać żółtą kartkę - dwa razy to Stomatologia musiała sobie radzić w pięciu, z kolei raz Cybermachina. Później mecz nieco się uspokoił i oglądaliśmy już tylko piłkarskie emocje, których było wczoraj bardzo dużo.
Radość z tytułu - Remis gwarantował zespołowi Grzegorza Kwietnia tytuł mistrzowski i ten cel udało się zrealizować. To czwarte mistrzostwo Stomatologii z rzędu, a więc trzeba przyznać, że mamy tutaj prawdziwą dominację. Zespół Karola Kęski jest jeszcze w grze o brąz, ale musi liczyć na potknięcie TEB/GDA.
A: Asy NH - C.F. VilaNova 6:5
Bez presji - Asy już świadome, że Stomatologii udało się zdobyć brakujący do mistrza punkt, wyszły na to spotkanie już na kompletnym luzie. To spowodowało, że obie drużyny miały na boisku dosyć dużo miejsca, ale tempo nie było jakieś niesamowicie wysokie - wręcz przeciwnie akcje były rozgrywane z dużą dozą cierpliwości.
Zryw do walki - Zespół Dariusza Nowaka na osiem minut przed końcowym gwizdkiem prowadził już 5:1 i wydawało się, że nic nie może im zagrozić. Wówczas swój dobry moment wykorzystała VilaNova, która zdobyła w krótkim okresie cztery gole i doprowadziła do remisu, którego jednak nie utrzymali.
Smutny koniec - To był bardzo dobry sezon w wykonaniu Asów, jednak mógł się on skończyć o wiele lepiej dla drużyny z Nowej Huty. Efekt jest jednak taki, że Dariusz Nowak i spółka kończą wiosenną zabawę z wicemistrzostwem, a kolejna okazja nadchodzi już za moment w ramach kampanii jesiennej.
A: NEMBUD - Żymła Siermięga 4:6
Pod presją - Jeśli ktoś mógł powiedzieć w tym meczu o tym, że znajduje się pod presją to z pewnością był to zespół NEMBUD-u, który potrzebował przynajmniej remisu do tego żeby w ostatniej chwili uratować się przed spadkiem z "elity". Ta sztuka zespołowi Krystiana Kubiczka się nie udała, jednak wczoraj dali z siebie wszystko i nie mają sobie nic do zarzucenia.
Wyrównane zawody - Dobrze oglądało się to spotkanie, bo żaden z zespołów nie miał zamiaru tylko się bronić, a główne nastawienie to były zdecydowanie akcje ofensywne. Drużyny raczej nie skupiały się na utrzymaniu przy futbolówce, a raczej na tym żeby prostymi środkami tworzyć zagrożenie.
Słaba końcówka - Na dziewięć minut przed końcowym gwizdkiem NEMBUD prowadził jeszcze 4:3 i wydawało się, że mają potężne szanse na zrealizowanie celu. Wówczas wyższy bieg wrzucili gracze Żymły i w krótkim czasie zdobyli trzy gole, które zamknęły mecz i spuściły NEMBUD do Ligi B.
C2: Nic się nie stało - Nothing Toulouse 6:6
Wystarczyło sił - Zespół Nic się nie stało miał wczoraj do dyspozycji zaledwie sześciu zawodników, ale w ekipie Bertranda Perio to sytuacja bardzo często spotykana. W związku z tym międzynarodowa ekipa doskonale wiedziała jak grać żeby zaoszczędzić jak najwięcej sił na decydujące fragmenty meczu i to im się udało - za to otrzymali nagrodę w postaci punktu w mistrzem.
Luźne podejście - Nothing Toulouse już przed tym meczem miało okazję świętować tytuł mistrzowski, więc wczorajsza rywalizacja z Nic się nie stało była całkowicie "o pietruszkę". To było widać w ich poczynaniach, bo nie brakowało śmiechu i żartów i widać było, że presja absolutnie już nie ciąży na zespole Szymona Szydłowskiego.
Niezawodny duet - Ile razy to już pisaliśmy o znakomitej współpracy w ofensywie duetu Anthony Schacherer - Yaroslav Pavlushonok. Wczoraj znowu mieliśmy prawdziwy koncert w wykonaniu tych dwóch zawodników, którzy odpowiadali za większość akcji Nic się nie stało, które głównie toczyły się kontrataku.
D1: H&S Team - NZS UEK FC 0:7
Zabrakło skuteczności - W pierwszej połowie spotkania mecz był bardzo wyrównany, jednak po stronie NZS-u pojawiły się trzy trafienia, z kolei H&S Team pomimo sporej liczby sytuacji pozostawał nad bez gola, co nie nastrajało ich pozytywnie na dalszą część rywalizacji.
Widoczna różnica - O ile przed przerwą mogliśmy mówić o skuteczności jako o powodzie różnicy w wyniku, o tyle w drugiej odsłonie przewaga "Akademików" była również widoczna gołym okiem. Zespół Marcina Sarapaty całkowicie zdominował rywala i pokazał, że jest po prostu tego dnia lepszy.
Radość z awansu - Zwycięstwo NZS-u spowodowało, że mogą się już cieszyć z wicemistrzostwa i awansu na trzeci poziom rozgrywkowy. Zespół Dawida Fuci z kolei w ostatnim starciu tego sezonu powalczy o brązowe krążki z Hitachi Energy.
D1: Synowie Gepetta Stolarz24 - KRK Lions 7:3
Otwarty mecz - Na sporym luzie, zwłaszcza w defensywie, podeszli do tego meczu zawodnicy obu drużyn. Dzięki temu na boisku oglądaliśmy mnóstwo sytuacji bramkowych, których jednak nieco więcej mieli zawodnicy Synów Gepetta, którzy do całkiem niezłego kreowania dołożyli jeszcze skuteczność.
Widoczna przewaga - Właściwie w każdym aspekcie to zespół Jarosława Tenerowicza wyglądał wczoraj lepiej i jest to tylko udowodnienie tezy, że druga część sezonu w ich wykonaniu stoi na bardzo wysokim poziomie. To już kolejne zwycięstwo w ostatnim czasie i kolejne bardzo przekonujące.
Triumf w spadkowej - Stawką tego meczu było zwycięstwo w grupie "spadkowej" Ligi D1 i wobec takiego rezultatu przypadło ono oczywiście zespołowi Synów Gepetta. To sygnał, że w kolejnych kampaniach powinniśmy już widzieć drużynę Jarosława Tenerowicza walczącą o wyższe cele, bo robią neisamowite postępy.
D2: Hurtownia Eskot - Stara Gwardia 3:2
Wielkie emocje - Przed tym spotkaniem obie drużyny miały taką samą liczbę punktów i znajdowały się na samym szczycie ligowej tabeli. Od początku było widać, że cel tych zespołów jest jeden, a mianowicie zwycięstwo i przybliżenie się do sukcesu - to wszystko dało nam bardzo dobre widowisko!
Widoczne zmęczenie - Hurtownia Eskot dysponowała wczoraj węższą kadrą, a dodatkowo jeden z zawodników doznał kontuzji i tak naprawdę zespół Dawida Kosika musiał sobie radzić bez zmienników. Widać było, że muszą umiejętnie dysponować swoimi siłami, bo Stara Gwardia starała się przyśpieszać.
Cenne zwycięstwo - Triumf Hurtowni Eskot powoduje, że wszystko teraz jest już w rękach tego zespołu! Aktualnie mają punkt przewagi nad Chłopakami z Baraków, a ostatni pojedynek rozegrają z Silicon Creations. Jeśli uda im się zwyciężyć to w debiutanckim sezonie będą mistrzem!
D2: Heineken HGSS - Lakado 4:14
Dominacja na boisku - Wczorajsze spotkanie to prawdziwy koncert w wykonaniu ofensywy Lakado, która pokazała jak wielki potencjał w niej drzemie. Wszystkim tym znakomicie kierował wczoraj Piotr Kajda, który został przez nas uznany najbardziej wartościowym zawodnikiem meczu, ale koledzy z drużyny trzymali jego poziom.
Próby zaskoczenia - Heineken miał pomysł na to spotkanie, jednak chyba nie okazał się on najlepszym na rywalizację z Lakado. Zawodnicy w zielono-białych koszulkach chcieli zbudować przewagę dzięki grze bramkarza nawet na połowie rywala, jednak nie przynosiło to efektów, a właściwie częściej to straty.
Strefa spadkowa - Zwycięstwo Wściekłych Psów i porażka Heinekena oznacza, że "Piwosze" spadają do strefy spadkowej. Przed nimi jeszcze jednak mecz z Wódecznymi 07, czyli zespołem ostatnim w tabeli, więc wszystko w ich rękach.
D2: Nie ma Lipy - Chłopaki z Baraków 4:8
Widoczna przewaga - Wobec zwycięstwa Hurtowni Eskot nad Starą Gwardia Chłopaki z Baraków potrzebowały zwycięstwa w starciu z Nie ma Lipy żeby utrzymać swoje mistrzowskie szanse. Ta sztuka udała im się głównie dzięki konsekwencji i bardzo dobrej grze od pierwszego gwizdka, bo nikt w zespole Adama Pawłowskiego za mało zmotywowany do walki wczoraj nie był.
Mieli swój pomysł - Nie ma Lipy z kolei nie miało absolutnie zamiaru stanowić tła dla swojego przeciwnika i również odgryzało się całkiem ładnymi akcjami do przodu. To przyniosło sporo zamieszania w polu karnym Chłopaków z Baraków, ale szyki szybko zostały uporządkowane i wyjście z opresji okazało się szybkie.
Medal już jest - Chłopaki z Baraków są już pewne tego, że będą cieszyć się w tym sezonie z medalu, ale muszą pamiętać, że awans uzyskają tylko dwa zespoły. Dodatkowo Adam Pawłowski i spółka są w grze o mistrzostwo, więc wszystkie siły na pokład i czekamy co się wydarzy.
D2: Wściekłe Psy - Nafta Kraków Retro 7:6
Oszczędny styl - Doświadczona drużyna Nafty Kraków Retro przystąpiła do zabawy w sześcioosobowym składzie, co spowodowało, że musieli bardzo oszczędnie dysponować swoimi siłami. Przez właściwie cały mecz wychodziło im to doskonale i chociaż ostatecznie przegrali to walczyli jak równy z równym.
Aktywny bramkarz - Wobec ograniczonego zasoby sił zawodnicy Nafty umiejętnie korzystali także z sił ich bramkarza Piotra Mazura, który spisywał się bardzo dobrze. Efekt jego wysoiego ustawienia to dwie zdobyte bramki, więc jak na bramkarza całkiem nieźle.
Czekają na rywali - Zwycięstwo spowodowało, że drużyna Marcina Bartosika po trzynastym meczu w sezonie po raz pierwszy wydostała się ze strefy spadkowej. Muszą jednak czekać na ruchy Heinekena i Wódecznych 07, którzy wciąż mają możliwości utrzymania.
E1: Spasione Koty - Achti 5:8
Wysoka temperatura - Mecz rozgrywany był w pierwszej serii wczorajszych spotkań, więc tuż po godzinie 19, a wtedy temperatura utrzymywała się jeszcze na dosyć wysokim pułapie. Zawodnicy nieco narzekali na otoczenie, jednak gdy przyszło już do samej gry to nie było widać żeby komuś to przeszkadzało.
Zryw po przerwie - Spasione Koty zadały cios jako pierwsze, jednak to podziałało tylko podrażniająco dla Achti, którzy przed przerwą wbili przeciwnikom aż siedem goli. Nieco oszołomiony zespół Stanisława Jochymka obudził się dopiero po przerwie, gdy w krótkim okresie czasu zdobył trzy gole, ale to wszystko było za mało na świetnie dysponowane Achti.
Srebro na szyjach - Wczorajszy mecz był spotkaniem o srebrne medale w Lidze E1 - te trafią zatem do zwycięzców tej rywalizacji, którymi okazali się bezwzględnie gracze Dawida Białobrzeskiego. W ostatnim meczu z Vittorią zagrają już tylko o to żeby zakończyć kampanię z jedną porażką, z mistrzem.
E1: Nazwa Robocza - Okręgowa Rada Adwokacka 4:5
Dobry początek - Pierwszy kwadrans niewątpliwie należy zapisać na korzyść Nazwy Roboczej, która w tych początkowych fragmentach meczu zdobyła dwie bramki i wydawało się, że zyskała nie tylko przewagę bramkową, ale również i psychiczną nad rywalem.
Przełom - Po niezbyt udanym początku Okręgowa Rada Adwokacka przebudziła się dopiero w samej końcówce pierwszej połowy. Wówczas udało im się strzelić dwie bramki w krótkim odstępie czasu i doprowadzić do wyrównania.
Emocje do końca - Z każdą upływającą minutą było widać, że młodsza, ale grająca bez zmienników ekipa Nazwy Roboczej słabnie. Trzy punkty padły ostatecznie łupem prawników, ale nie było to łatwe zadanie.
GALERIA ZDJĘĆ
