- Podsumowania
- Posted
- Read 216 times
Podsumowanie dnia/galeria - 28 czerwca
Wtorkowa rywalizacja wyłoniła nam kolejnego mistrza, a zostali nim Guerriers, którzy zdominowali Ligę D3. Swojej okazji na przypieczętowanie sezonu nie wykorzystały Dziki Kraków, które nadal jednak mają szanse na złote medale.
A: BAnerka - Płaszów-Serwis Bank 6:9
Dominacja spadkowicza - Zespół z Płaszowa nie bawił się w tym spotkaniu w półśrodki i postanowił mocnym akcentem pożegnać się z najwyższym szczeblem rozgrywkowym. Szybko zdominowali grę, jakby boisko należało do nich i nie pozwolili BAnerce na rozwijanie ataków.
Zepchnięci do obrony - Zespół gospodarzy większość meczu spędził pod swoją bramką, odpierając ataki Płaszowa. Musieli dostosować swoją taktykę pod rywala, postawili więc na kontrataki, które w większości były neutralizowane przez defensorów gości.
Inny obraz drużyny - Ekipa Płaszowa nie wyglądała dziś jak zespół, który uzbierał najmniej punktów w lidze. Zagrali pewnie, dojrzale i drużynowo, zaś największy postrach w obronie rywala siał duet - Sebastian Stachel i Krystian Żakowicz - mieli swój udział przy każdej bramce swojej drużyny.
B1: Piomet - Czyżyny 2:5
Szybka dominacja - Już od pierwszej minuty Czyżyny zdominowały to spotkanie. Szybko zabrali się do roboty i nie pozostawili rywalowi choćby cienia szansy na nawiązanie walki. Już po pierwszej połowie mieli 4 bramki przewagi i nic nie zapowiadało, by mieli ją roztrwonić.
Bez szans - Piomet miał olbrzymi problem przez dobrze zorganizowaną defensywę spadkowicza. Ich ataki były zatrzymywane daleko od bramki, a nawet jeśli udawało im się dostać pod bramkę, to strzały pozostawiały wiele do życzenia.
Całkiem inne oblicze - Zupełnie inną piłkę prezentują nam ostatnio zawodnicy Czyżyn. Być może, będąc pewni spadku, nabrali luzu w nogach, który pozwala im na naprawdę ładną dla oka grę. Już w poprzedniej kolejce byli blisko sprawienia niespodzianki i pokonania wicelidera - Rafisu. W spotkaniu z Piometem udało im się utrzymać przewagę do końca i na zakończenie sezonu notują swoje 3 zwycięstwo.
C1: Złote Chłopaki - Prawdziki 13:2
Braki kadrowe - Prawdziki to spotkanie rozpoczęły w 5 zawodników, dopiero po kilku chwilach mogliśmy oglądać pełny skład gospodarzy. Nie uzbieranie kadry na mecz z liderem tabeli nie jest dobrym pomysłem, o czym boleśnie przekonał się zespół Bartłomieja Frączka.
Odskoczyli - O ile w pierwszej połowie Prawdziki dawały radę i nie pozwoliły odskoczyć gospodarzom, o tyle druga połowa to już gra do jednej bramki. Złote Chłopaki całkowicie zdominowali to spotkanie i dyktowali warunki, zdobywając bramkę za bramką. Goście opadli z sił i nie byli w stanie fizycznie dotrzymać tempa liderowi.
Kto mistrzem? - Wynik tego spotkania sprawia, że są już tylko dwie drużyny, które mają szansę na zdobycie złotych medali. Walka rozstrzygnie się pomiędzy Złotymi Chłopakami a Dzikami Kraków. Wszystko w rękach tych ostatnich, którzy w czwartkowym meczu muszą pokonać ostatni zespół - Stare Wilki, jeśli im się to nie uda to Złoci będą cieszyć się z mistrzostwa.
C1: Śledziki - Dziki Kraków 3:2
Wyrównane spotkanie - Tempo tego spotkania nie wskazywało na to, że jedna z drużyn na boisku walczy o złote medale. Mecz był bardzo wyrównany, były też problemy z przebiciem się przez defensywę przeciwnika, a nawet jeśli się to udawało, to oddawane strzały nie stanowiły większego zagrożenia dla golkiperów.
Odwrócili losy spotkania - Jednak Dzikom udało się wyjść na dwubramkowe prowadzenie jeszcze przed przerwą. Na ich niekorzyść, zespół gospodarzy ani myślał ułatwić im drogę do mistrzostwa. Po przerwie Śledziki wzięły się więc do roboty i ostatecznie to do nich trafia komplet oczek, co umacnia ich na 6 miejscu w tabeli
Ostatnia szansa - Dziki Kraków już w tym meczu mogły zapewnić sobie Mistrzostwo Ligi C1. Przed nimi jeszcze jedna okazja na sukces, w ostatnim meczu bowiem muszą pokonać spadkowicza - Stare Wilki. Wydaje się to być formalnością, jednak czy zespół Marcina Tenerowicza udźwignie presję?
C1: KS Augustyn - KS Klub Sportowy 7:4
Niepodważalna dominacja - Zespół gospodarzy był tym, któremu dane było prowadzić grę w tym spotkaniu. Ani na chwilę nie oddali przewagi bramkowej i pokazali, że 3 punkty należą się tylko im.
Problemy gości - Można było zauważyć, że KS Klub Sportowy miał problemy z wejściem w mecz. Między zawodnikami brakowało zgrania, piłki były niedokładne, mieli również problem ze zorganizowaniem się obronie i ataku, co tylko napędzało graczy KS Augustyn.
Pojedynek indywidualny - Oglądając spotkanie, mogliśmy być świadkami pojedynku, który zawodnik wykręci lepszy wynik indywidualny. Rywalizowali Jan Ziobro oraz Tomasz Obszański. Obydwaj zakończyli spotkanie z hat-trickiem, jednak Janek dołożył również asystę, tak ważną dla ostatecznego wyniku spotkania.
D1: Aptiv - KLIfornia 2:2
Mecz walki - Sam wynik może nam podpowiedzieć, jak bardzo wyrównane było to spotkanie. Żadna z ekip nie mogła wykreować sobie odpowiedniej przewagi, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska.
Zawiodła skuteczność - Ilość akcji podbramkowych w pierwszej odsłonie można by policzyć na palcach jednej ręki. Zawodnicy ofensywni rzadko znajdowali się pod bramką przeciwnika, a nawet jeśli im się udawało, piłka lądowała daleko za linią końcową boiska. Dopiero pod koniec pierwszej połowy KLIforni udało się wyjść na prowadzenie i ze skromną zaliczką wejść w drugą odsłonę spotkania.
Nic się nie zmieniło - Drugą odsłonę, która niczym nie różniła się od poprzedniej. Dominującym czynnikiem w tym spotkaniu były żelazne defensywy, detronizujące poczynania rywala na swojej połowie. Aptiv do ostatniej minuty starał się zdobyć bramkę na wagę utrzymania w Lidze D1, jednak nie podołali zadaniu i to oni żegnają się z czwartym poziomem rozgrywkowym.
D3: AZS Kozacy Bohuna - UKS Kimbappe 11:6
Dobry początek gości - To UKS Kimbappe było drużyną, która lepiej weszła w spotkanie i zaczęło kontrolować boiskowe wydarzenia. Zepchnęli Kozaków Bohuna do defensywy i odpierali ich nieśmiałe próby kontrataków. Coś jednak szwankowało w grze zespołu Aleksandra Syrka, bowiem gospodarze zdołali wyrównać wynik spotkania i do przerwy wynik remisowy.
Inna drużyna - Po zmianie stron w Kozaków Bohuna wstąpiła jakby nowa siła. Wyglądali o wiele lepiej, całkowicie odmienili swoją grę i to oni przejęli panowanie nad tym spotkaniem. Po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę szybko zdobyli 3 bramki i nie oddali swojej przewagi już do końca spotkania.
Zasłużone zwycięstwo - UKS Kimbappe pomimo, że dali sobie odebrać prowadzenie grali do końca i nie odpuszczali, starając się chociaż wyrównać rezultat spotkania, jednak każda ich nieudana akcja była wodą na młyn ataków Kozaków Bohuna. Nie dali rywalowi szans na odrobienie straty i po świetnej drugiej połowie w ich wykonaniu zgarniają 3 punkty.
D3: Armagedon-Jotel Bau - Big Time Kraków 2:7
Wakacyjny mecz - Patrząc na tempo spotkania można było odnieść wrażenie, że zawodnicy obu ekip myślami są już na plażach all-inclusive. Piłka między zawodnikami krążyła dosyć wolno, były problemy z wykreowaniem składnej akcji ofensywnej.
Ruszyli do ofensywy - Po stracie bramki Big Time jakby otrząsnął się z wakacyjnego snu i ruszył do odrabiania strat. Prezentowali się lepiej od przeciwnika, a co najważniejsze - mieli wysoką skuteczność pod bramką. Armagedon starał się, by dojść do głosu, jednak defensywa zespołu Daniela Toneva nie pozwoliła im na zbyt wiele.
Ostatnia nadzieja - Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu, międzynarodowy zespół Big Time Kraków dalej ma matematyczne szanse na zdobycie srebrnych medali. By tak się stało muszą chociażby zremisować z liderem - Guerriers - oraz liczyć na porażkę FC 4Fun (którzy notują serię 4 przegranych z rzędu) z FC Łapanka.
D3: FC Łapanka - Guerriers 5:8
Bojowe nastroje - Już od pierwszego gwizdka sędziego widać było wagę tego spotkania. Zawodnicy nie mieli zamiaru odpuścić każdej piłki, bowiem każda strata skutkować mogła bramką na wagę mistrzostwa. Z tego powodu już w drugiej minucie sędzia zmuszony był pokazać trzy żółte kartki i ostudzić zapał zawodników
Dobre widowisko - FC Łapanka było drużyną, która częściej miała piłkę w tym spotkaniu i widać było pomysł na jej rozgrywanie. Guerriers jednak ani myśleli, żeby odpuścić chociaż na chwilę i nie odstępowali rywala na krok. Zarówno wynik jak i gra były więc bardzo na styku, z niewielkim wskazaniem na gospodarzy.
Nowy mistrz! - Zespół Piotra Forysia nie poddawał się jednak i ostatnie 10 minut spotkania należało tylko i wyłącznie do nich. Zdobyli przewagę na boisku co pozwoliło im na zadanie ostatecznego ciosu - zdobyli 5 bramek i przypieczętowali swoją formę w tym sezonie, zdobywając Mistrzostwo Ligi D3!
E1: Kraków Wild Dogs - Kamienne Wnętrza 3:6
Szybki start - Nie trzeba było długo czekać na pierwsze bramki w tym spotkaniu, bowiem już w 3 minucie wynik otworzyły Kamienne Wnętrza, nadziewając się jednak na szybką odpowiedź rywala. To właśnie Kraków Wild Dogs było drużyną, która dominowała w tym spotkaniu.
Kluczowy moment - Zespół gospodarzy bardzo długo trzymał rywala z dala od swojej bramki, nie pozwalając im na stwarzanie jakiegokolwiek zagrożenia. Jednak w 44 minucie sygnał do ataku Kamiennym Wnętrzom dał Daniel Krokosz, który zdobywając szybkie dwie bramki wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, nie oddając go do końca spotkania.
Żelazna defensywa - Trzeba jednak przyznać, że przez większość spotkania gospodarze prezentowali dużą dojrzałość w grze defensywnej i nie bali się brać odpowiedzialności za piłkę. Kamienne Wnętrza jednak zdołały znaleźć złoty środek i po świetnych ostatnich sześciu minutach wychodzą zwycięsko z tej rywalizacji.
E2: HPT - Mad Dog’s 5:13
Ofensywne spotkanie - Już po wyniku można zauważyć, że obie drużyny zadania defensywne uznały za niepotrzebny wymysł taktyczny. Piłka często gościła pod nogami napastników, a każda akcja stanowiła duże zagrożenie dla bramkarzy.
Wymiana ciosów - Odwracając wzrok nawet na chwilę można było stracić okazję do zobaczenia bramki. Nie było gry na czas zabijającej tempo spotkania, jednak lepiej w szybkim spotkaniu odnalazła się ekipa Mad Dog’s, której udało się odskoczyć na kilka bramek.
Gra do końca - Pomimo tak dużej przewagi bramkowej, zespół gości nie odpuścił rywalowi do samego końca. Każda udana akcja napędzała ich do dalszych starań i straszenia golkipera HPT celnymi strzałami.
GALERIA ZDJĘĆ
