- Podsumowania
- Posted
- Read 366 times
Podsumowanie dnia/galeria - 29 czerwca
Środowy wieczór przyniósł kolejne rozstrzygnięcia. Najważniejszym wydaje się być mistrzostwo w Lidze D2, które przypadło Hurtowni Eskot. Z brązowych medali mogą się cieszyć zawodnicy TEB Edukacja/GDA Investment, który zgodnie z planem pokonali VilaNovę. Podsumowanie wszystkich wydarzeń poniżej.
A: TEB Edukacja/GDA Investment – C.F. VilaNova 8:5
Intensywnie od startu - Obie drużyny nie przebierały w środkach od początku rywalizacji. Bardzo szybko obejrzeliśmy pierwszą bramkę, a zaraz po niej kolejne. Po pełnym emocji starcie tempo gry nieco opadło, choć gra toczyła się ze wskazaniem na TEB/GDA.
Mieli swoje momenty - VilaNova zamierzała odgryźć się konkurentom i pod koniec pierwszej połowy wpakowała dwa gole, co zdecydowanie podkręciło emocje w tym meczu. Był to jednak jeden z ostatnich momentów w tym meczu, kiedy międzynarodowa ekipa potrafiła tak zdecydowanie zagrozić swoim konkurentom. W dalszych fragmentach TEB/GDA odzyskał wigor.
Zapewniony brąz - Choć początek sezonu w wykonaniu zespołu Radosława Targosza i Grzegorza Gęgotka nie należał do najbardziej udanych, z czasem TEB/GDA odzyskał formę. Ostatecznie doświadczonej drużynie udało się zająć trzecie miejsce w lidze, co miało związek właśnie z wygranym w środowy wieczór meczem.
C1: Black Hawks – Stare Wilki 6:3
Podrażnione Jastrzębie - Strzelanie w tym spotkaniu zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął zespół Black Hawks, ale dosyć szybko na ich trafienie odpowiedziały nieźle dysponowane Stare Wilki. To mocno podrażniło zespół Ryszarda Kalety, który w trzy minuty zdobył trzy bramki i całkowicie odjechał rywalom.
Spokojne tempo - W przebiegu tego meczu było widać, że te zespoły nie walczą już o nic w tej kampanii. Stare Wilki od dłuższej chwili są już pewne spadku na czwarty poziom rozgrywkowy, z kolei Ryszard Kaleta i spółka jedyne co osiągnęli, to awans o jedną pozycję w tabeli - na miejsce dziesiąte.
Wystarczyło sił - Pomimo faktu, że Black Hawks mieli wczoraj do dyspozycji tylko sześciu zawodników to wytrzymali kondycyjnie te zawody i spokojnie dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka. Stare Wilki miały w tym meczu swoje momenty, ale to nie wystarczyło na zespół Ryszarda Kalety.
C2: Alliance – Perła Kraków 12:3
Naciskali od początku - Alliance, które miało szansę przypieczętować dziś sezon na ligowym podium, od początku starało się narzucić swoje warunki. Ukraiński zespół zdołał szybko objąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i Perła Kraków nie miała za wiele do powiedzenia.
Próba odrabiania strat - Gracze w zielonych strojach nie składali jeszcze broni i szukali swoich okazji, by zmienić oblicze tego spotkania. Nie pomógł w tym jednak nietrafiony karny, który mógł na pewno dać dużo większe szanse drużynie Michała Myszki. Niemniej przed przerwą niżej notowana drużyna zdobyła dwa gole, co pozwoliło podtrzymać nadzieje.
Zadecydowała druga połowa - W drugiej części gry przewaga Alliance była już nadto widoczna. Beniaminek na trzecim szczeblu rozgrywkowym postawił kropkę nad i w tym meczu i finalnie bez większych problemów sięgnął po wygraną. Mecz z udziałem Kalinexu zadecyduje więc, czy ukraińskiej formacji przypadnie w udziale srebrny, czy brązowy medal. Dla Perły porażka oznaczała z kolei pożegnanie z Ligą C.
D1: Hitachi Energy – H&S Team 5:2
Gra na spokojnie - Przy takiej temperaturze trudno dziwić się obu zespołom, że momentami ich gra przypominała zabawę w chodzonego. Owszem, były w tym meczu momenty ciekawej rywalizacji, jednak przede wszystkim pierwsza połowa przebiegała pod znakiem monotonnej, mało atrakcyjnej gry.
Przewaga pokazana po przerwie - W pierwszych 25 minutach nieco lepiej wypadał naszym zdaniem H&S Team, ale pod sam koniec tej części gry do siatki po raz pierwszy trafili rywale. Ten gol ewidentnie napędził graczy Hitachi, którzy postanowili pójść za ciosem i po zmianie stron zaczęli już realizować swoją przewagę.
Triumf na wagę brązu - Dziewczyny lubią brąz – śpiewał lata temu Ryszard Rynkowski. Jak się okazuje, chłopaki również. A z brązowych medali za sezon Wiosna 2022 w Lidze D1 mogli cieszyć się po tym spotkaniu zawodnicy Hitachi Energy. Środowy mecz rozstrzygnięty na ich korzyść pozwolił uplasować się w tabeli właśnie nad H&S Teamem.
D2: Wódeczni 07 Kraków – Heineken HGSS 4:3
Szerokie kadry - Gdy na zewnątrz panuje taki skwer, z jakim mierzymy się od dłuższego czasu w Polsce, nic dziwnego, że trudno myśleć o grze na pełnych obrotach przez całą długość spotkania. W związku z tym obie drużyny przybyły dziś na obiekt AWF-u Kraków w szerokich składach, co na pewno pomagało odpowiednio gospodarować siłami.
Musieli odrabiać straty - Mimo niesprzyjającej aury mecz toczył się na całkiem wysokich obrotach. To sprawiło, że sporo działo się pod obiema bramkami. Na początku drugiej połowy na jednobramkowe prowadzenie wyszedł Heineken, jednak przeciwnicy niedługo potem zaczęli przechylać szalę na swoją stronę i szybko odzyskali utracone prowadzenie.
Spadek Heinekenu - Wódeczni dowieźli ostatecznie zwycięstwo do mety, a wynik ten na pewno nie mógł podobać się zawodnikom w biało-zielonych strojach. Porażka w tym spotkaniu oznaczała bowiem zajęcie ostatniego miejsca w tabeli i relegację na niższy szczebel rozgrywkowy. Wódeczni natomiast jutro zagrają mecz o wszystko.
D2: Hurtownia Eskot – Silicon Creations 5:2
Nieudokumentowana przewaga - Od pierwszych minut rywalizacji nietrudno zauważyć było przewagę Hurtowni Eskot. Sęk w tym, że drużyna Dawida Kosika nie za bardzo potrafiła przełożyć to na wynik. Zwłaszcza, że Silicon Creation już w czwartej minucie gry otworzył worek z bramkami i na ponad 10 minut wyszedł na prowadzenie.
Odrobili straty z nawiązką - Hurtownia Eskot szybko wzięła się jednak do pracy, wszak wynik przez pewien czas nie układał się po ich myśli. Jeszcze przed przerwą formalni gospodarze zdołali nie tylko doprowadzić do remisu, ale wyjść nawet na prowadzenie. To był moment zwrotny rywalizacji, która przebiegała już pod dyktando graczy w czerwonych strojach.
Mistrzowski tytuł - Triumf w środowej rywalizacji miał dla Hurtowni Eskot niebagatelne znaczenie. Zespół Dawida Kosika triumfując w tym meczu, zapewnił sobie mistrzowski tytuł. Pozostałym formacjom do tego momentu zaangażowanym w walkę o złoto pozostało już tylko zadowolenie się co najwyżej drugim miejscem.
D2: Stara Gwardia – Chłopaki z Baraków 9:5
Duża stawka - Wobec zwycięstwa Hurtowni Eskot nad Silicon Creations stało się jasne, że obie drużyny nie mają już szans na końcowy triumf w lidze, a stawką ich rywalizacji będą srebrne medale, które przypadły ostatecznie Starej Gwardii, ale zespół Mateusza Michalca musiał się mocno napracować żeby pokonać wczoraj dobrze dysponowanych Chłopaków z Baraków.
Wyrównane spotkanie - Końcowy wynik nieco zakłamuje rzeczywistość, bo zwycięstwo Starej Gwardii czterema bramkami może być dowodem na to, że mieli w tym spotkaniu dużą przewagę, ale nie do końca tak było, bo przez zdecydowaną większość meczu wynik utrzymywał się w okolicy remisu.
Szalona końcówka - Losy meczu rozstrzygnęły się tak naprawdę dopiero w ostatnich minutach, gdy Stara Gwardia wrzuciła nieco wyższy bieg i dokładając do tego skuteczność odjechała rywalom, ciesząc się z sukcesu.
D3: Socios Wisła – Borek F.C. 4:10
Początek dla Socios - Pierwsze minuty tego spotkania niespodziewanie musimy zapisać na konto Socios Wisła, którzy szybko zdobyli pierwszą bramkę, a przy okazji wyglądali na bardziej zdecydowanych i mieli swój pomysł na grę i zagrażanie rywalowi.
Przebudzenie - Nieco ponad kwadransa potrzebował zespół Borku, żeby na dobre wejść do gry. Nadal zespół Jana Jasinkiewicza nastawiony był na kontratak, ale robił to o wiele lepiej, zagrażając bramce strzeżonej przez graczy Socios. Na przerwę Borek schodził już prowadzeniem, ale kibice Wisły Kraków nie mieli zamiaru się poddać.
Strzelanina - W drugiej odsłonie oglądaliśmy bardzo ofensywne widowisko, a to chyba nieco bardziej pasowało Borkowi, który pielęgnował swoją przewagę i zdobywał kolejne bramki. Socios odpowiadało, ale kontakt udało im się utrzymywać tylko przez początkowe minuty drugiej połowy.
E1: Achti – Vittoria Kraków 1:3
Spóźnieni gracze - Część zawodników Achti dotarła na boisko z poślizgiem, co sprawiło, że zespół ten rozpoczął rywalizację w pięcioosobowym składzie. Taka sytuacja działała oczywiście na korzyść Vittorii, która to zresztą szybko strzeliła premierową bramkę.
Zmiana oblicza gry - Gdy Achti uzupełniło już swoje braki kadrowe i przeorganizowało grę, szybko zdołało przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. We wszystkich elementami spotkania, poza tym najważniejszym. Jeśli bowiem chodzi o gole, to do przerwy mieliśmy remis 1:1, co na pewno bardziej cieszyło zawodników w czerwonych strojach.
Niespodzianka stała się faktem - Po przerwie na murawie działy się wydarzenia, których pewnie mało kto się spodziewał. Za sprawą uderzenia Michała Merecika, które chyba zaskoczyło nawet samego strzelca, piłka trafiła do siatki i Vittoria znów wyszła na prowadzenie. Między słupkami dwoił się i troił za to Vitaliy Savchuk i to głównie jemu formalni goście mogą zawdzięczać ostatecznie zwycięstwo w tej konfrontacji.
E1: Spasione Koty – DTN Boars 8:7
Obfita w gole rywalizacja - Szybko otworzył się w tym meczu worek z bramkami. Już w czwartej minucie Spasione Koty strzeliły premierowego gola, ale to był dopiero początek strzelania. W pierwszej połowie padło bowiem jeszcze pięć kolejnych bramek i ta część gry zakończyła się zasłużonym remisem 3:3.
Nieskładna gra - Gra obu drużyn była mocno chaotyczna. Zawodnicy obu drużyn z uwagi na trudne warunki pogodowe stosunkowo często mylili się przy rozegraniu piłki. Mimo wszystko spotkanie mogło się podobać. Zwłaszcza z uwagi na liczne bramki, wszak również po przerwie w tym aspekcie obie formacje nie próżnowały.
Zmęczone Koty - Pod koniec meczu ekipa Spasionych Kotów ewidentnie osłabła. Lider spotkania mógł jednak sobie na to pozwolić, bowiem miał już solidny zapas punktowy. DTN Boars wykorzystały swój czas i odrobiły część strat, jednak nie udało się im doprowadzić finalnie do wyrównania, przez co punkty powędrowały na konto rywala.
E1: Okręgowa Rada Adwokacka – Same DNA 2:5
Pod dyktando mistrza - Jak na nowych mistrzów Ligi E1 przystało, gracze z zespołu Same DNA od początku rywalizacji z niżej notowaną formacją narzucili swój styl gry. To właśnie oni częściej utrzymywali się przy piłce i napierali na bramkę rywali, często sprawdzając czujność golkipera rywali.
Złapali kontakt - Mimo optycznej przewagi Same DNA nie mogły wypracować szczególnego zapasu bramkowego. Ba, po pewnym czasie Okręgowa Rada Adwokacka zdołała nawet wyrównać, strzelając gola lobem. Niemniej taki wynik również nie utrzymał się długo i wraz z upływem czasu Same DNA odzyskiwały kontrolę.
Komplet wygranych - Ostatecznie do żadnej niespodzianki nie doszło i mistrz zgarnął kolejny komplet ligowych oczek. Uściślijmy, dwunasty w sezonie. Debiutująca w FLS-ie ekipa wykręciła maksymalną liczbę punktów, za co należą się jej ogromne brawa.
GALERIA ZDJĘĆ
