- Podsumowania
- Posted
- Read 223 times
Podsumowanie dnia/galeria - 24 czerwca
W piątkowy wieczór zostało rozegranych sześć spotkań w ramach Futbolowej Ligi Szóstek. Swoją szansę wykorzystała m.in. PAMedica, która została mistrzem Ligi D1.
B1: Czyżyny – Rafis B 5:8
Ciekawa rywalizacja - Choć wydawało się, że ostatnie w tabeli Czyżyny nie będą mieć większych szans w zestawieniu z faworyzowanym Rafisem, to jednak mecz od początku dostarczył nam sporo ciekawych wrażeń. Akcja przenosiła się spod jednej bramki pod drugą, co było gwarancją dobrego widowiska.
Prowadzenie - Formalni gospodarze grali naprawdę odważnie, jakby po nieudanym sezonie zeszła z nich presja. To pozwoliło zaskoczyć rywali i w pewnym momencie to Czyżyny niespodziewanie miały dwa gole zapasu. Rafis musiał więc odrabiać straty.
Wyczuli swoją szansę - Gracze w błękitnych strojach po jakimś czasie doprowadzili do remisu, co niewątpliwie było momentem zwrotnym tego spotkania. Od tego wydarzenia gra Czyżyn wyraźnie osłabła, a konkurenci upatrzyli w tym swoją szansę. Po kilku minutach zresztą ją wykorzystali i sięgnęli finalnie po wygraną.
D1: PAMedica – UBS Kraków 4:1
Wykorzystali okazję - PAMedica mogła być mistrzem Ligi D1 już jakiś czas temu, ale w ostatnim czasie zmarnowała swoje szanse na odskoczenie rywalom. W piątkowy wieczór było już inaczej. Doświadczona formacja ograła będący w słabej formie UBS i przypieczętowała złoto.
Szwankowała skuteczność - Zgodnie z przewidywaniami PAMedica od pierwszych minut ruszyła do ataku, jednak nie potrafiła osiągnąć znaczącej przewagi. Przeszkodą były niewykorzystywane sytuacje, wszak piłka nie potrafiła znaleźć drogi do siatki mimo intensywnych starań zespołu.
Inny zespół po przerwie - Po zmianie stron można było odnieść wrażenie, że formalni gospodarze wybiegli na tę część rywalizacji po znaczącej przemianie. Teraz graczom w czarnych koszulkach grało się już naprawdę przyjemnie i bez większych problemów. W końcu zobaczyliśmy luz w ich poczynaniach, co pozwoliło objąć kontrolę nad meczem już na dobre.
D2: Heineken HGSS – Nafta Kraków Retro 3:3
Wyrównana rywalizacja - To spotkanie mogło podobać się nawet bezstronnym kibicom. Mecz był wyrównany, co samo w sobie było gwarantem emocji. Do tego należy jeszcze dołożyć wysoką intensywność i tempo przeprowadzanych akcji.
Skromne prowadzenie - Heineken zapewnił sobie skromną zaliczkę przed przerwą. Międzynarodowa ekipa najpierw szybko odpowiedziała na trafienie rywali, a potem w końcówce tej części gry wysnęła się na prowadzenie. To na pewno ułatwiło jej zadanie.
Doprowadzili do remisu - Z czasem Nafta wzięła się do pracy i już w 36. minucie mieliśmy remis. Taki wynik utrzymał się już do końca, choć należy zwrócić uwagę, że to gracze w biało-zieloną szachownicę mieli więcej okazji by przechylić szalę na swoją stronę.
D3: Olimpijakos – Socios Wisła 4:19
Braki kadrowe - Olimpijakos był już świadomy swojej sytuacji w tabeli, toteż na piątkowy mecz z Socios Wisła trudno było ekipie Damiana Przywory odpowiednio się zmobilizować. Ekipa ta przybyła na pole gry bez zmienników, co na pewno nie ułatwiało jej zadania.
Szybkie prowadzenie - Socios Wisła wykorzystała swoją szansę, widząc osłabienie rywala. Fani Białej Gwiazdy szybko przystąpili do ataku, a to po niedługim czasie przyniosło oczekiwane rezultaty. Wiślacy strzelali gola za golem i szybko wysunęli się na solidne prowadzenie, praktycznie zamykając rywalizację.
Nadzieje na utrzymanie - Socios Wisła utrzymali jeszcze szanse na zostanie na czwartym poziomie rozgrywkowym. Zespół Krzysztofa Heretyka ma bowiem cztery oczka straty do AZS Kozaków Bohuna, czyli ostatniej bezpiecznej na razie drużyny. Nadal niewiele wskazuje, by Wiślakom walka o utrzymanie miałaby się powieść, jednak wczorajszy mecz na pewno dodał zespołowi trochę wiary.
E1: Powrót Żywych Trupów – Janusze Futbolu 3:6
Intensywny początek - Mecz ten od początku dostarczył nam sporo wrażeń. Obie ekipy szczególnie we wczesnej fazie konfrontacji mocno przyłożyły się do gry i przez to na boisku sporo się działo. Janusze osiągnęli delikatną przewagę, ale z czasem tempo spotkania wyraźnie spadało.
Dyrygent - W barwach PŻT dopiero po raz drugi w tym sezonie wystąpił Marcin Sudoł, ale ten pokazał, jak ważnym może być punktem swojej ekipy. Doświadczony gracz starał się podpowiadać swoim kolegom na boisku oraz dyrygować ustawieniem ekipy w białych strojach. Sam też zwieńczył dobry występ golem.
Awans - Od pierwszych kolejek sezonu byliśmy pod wrażeniem gry Januszy Futbolu i nie było w tym raczej żadnej przesady. Zespół Dawida Streckera zagrał świetny sezon i po piątkowym meczu przypieczętował historyczny sukces – awans na czwarty szczebel rozgrywkowy.
E1: Nazwa Robocza – Spasione Koty 8:12
Ofensywne granie - Po samym wyniku nietrudno domyślić się, jakiego typu było to spotkanie. Obie drużyny postawiły tego wieczoru na ofensywę, co było gwarancją licznych bramek. Warto jednak zauważyć, że duża część goli padła nie z uwagi na szturmowe ataki, ale na wiele błędów w obronie.
Szczęście dopisywało - Spasione Koty miały w swoim zwycięstwie również sporo szczęścia. Jak wspomnieliśmy wyżej, wiele bramek padło po błędach w obronie, a pech jednych, był oczywiście szczęściem drugich. Do tego późniejszych zwycięzców zdecydowanie lepiej „słuchała” się piłka, która niemal zawsze podążała w zamierzonym kierunku.