Podsumowanie dnia/galeria - 8 października

Czwartek obfitował w niespodziewane rozstrzygnięcia. Największe niespodzianki miały miejsce w Lidze E, gdzie Geodziki oraz Revo Drink Team uległy zdecydowanie niżej notowanym ekipom Gammy oraz AKSu Kabaret. Upragnione przełamanie zanotował w Lidze B Amadeus, który ogrywając Kalinex przerwał serię porażek.

Co się wydarzyło?

forwardPo raz kolejny z kłopotami kadrowymi boryka się NEMBUD, który po wczorajszej porażce z Asami NH całkowicie stracił nawet matematyczne szanse na awans do grupy “mistrzowskiej”. Spotkanie nie miało specjalnej historii, bo od początku toczyło się pod dyktando drużyny Dariusza Nowaka, jednak NEMBUD do przerwy w miarę dotrzymywał tempa, jednak przegrywał już 2:4. Po zmianie stron ekipa z Nowej Huty cały czas miała przewagę, co udokumentowała kolejnymi trafieniami, tym samym kompletnie odjeżdżając swojemu czwartkowemu przeciwnikowi i odnosząc wysokie zwycięstwo 10:3.

forwardMałą niespodziankę sprawił BiegunSport, który zaskakująco łatwo pokonał aktualnie trzeci zespół Ligi B1, a mianowicie Prawdzików. Główną przyczyną takiej wysokiej porażki faworyta może być bardzo wąska kadra na to spotkanie, gdyż Prawdziki przystąpiły do gry w zaledwie sześcioosobowym zestawieniu. BiegunSport wykorzystał to i szczególnie w drugiej odsłonie zdominował przeciwnika wbijając mu kolejne gole, a ostatecznie ciesząc się ze znaczącego zwycięstwa 9:3, które pozwala im doskoczyć do czołówki i myśleć o czymś więcej w jesiennej kampanii.

forwardW Lidze B2 odbyły się aż trzy spotkania, a wszystko zaczęło się od zapowiadanego przez nas jako hit pojedynku dwóch mocnych zespołów jakimi niewątpliwie są w tym sezonie gracze AS Maestro oraz Kamebu. Rywalizacja rozpoczęła się znakomicie dla Kamebu, który po upływie niespełna kwadransa prowadził już 2:0, jednak w kolejnych fragmentach nie zdołał powiększyć swojej przewagi. Wykorzystali to w końcówce rywale, którzy za sprawą duetu Wojciech Buczyński - Łukasz Łepecki zdołali doprowadzić do wyrównania, a drugi gol padł niemalże równo z końcowym gwizdkiem arbitra tego meczu. Tym samym samodzielnym liderem Ligi B2 została BAnerka. Pink Bowling przystąpili do meczu z beniaminkiem ligi Korkociagi.com w zaledwie sześcioosobowym składzie, jednak nie przeszkodziło im to w pokonaniu drużyny Jacka Gabrysia. Już do przerwy PB wypracowali sobie prowadzenie 3:1 i dali sygnał, że chcą wygrać po dwóch porażkach z rzędu i wydostać się ze strefy spadkowej. Ta sztuka ostatecznie im się udała dzięki dużej pracy w defensywie i skutecznym kontrom, które okazały się zabójcze i ostatecznie Pink Bowling wygrało 6:3. Długo nie mogły się przełamać strzelecko ekipy Amadeusa i FC Kalinexu. To był wyjątkowy mecz dla drużyny Pawła Tryki, która od siedmiu meczów nie potrafiła zapunktować i szukała jakiejkolwiek zdobyczy w starciu z ekipą z dołu tabeli. Pierwszy gol padł dopiero w 38. minucie, gdy piłkę do siatki skierował Adam Kroczek z Kalinexu, jednak później więcej bramek zdobył Amadeus, szczególnie dzięki dobrej formie Jakuba Hebdy. Ostatecznie zawodnicy w fioletowych koszulkach wygrali 5:2 i mają swoje pierwsze punkty jesienią.

forwardBardzo ciekawy przebieg miało spotkanie Interu Kraków z BTCH, gdzie dobra końcówka tych drugich zdecydowała o tym, że drużyna Dariusza Marczuka zgarnął komplet punktów. Wcześniej jednak prowadzenie mieli raz jedni, raz drudzy, ale gdy wszystko się wyrównało to BTCH wrzuciło wyższy bieg i zwyciężyło 5:3. Tym samym Inter Kraków wylądował w strefie spadkowej, z kolei BTCH jest na czwartym miejscu, jednak ma więcej rozegranych meczów od reszty, co nie stawia ich w optymalnej pozycji do walki o awans. Małą niespodziankę sprawili Bianconeri, którzy pokonali Jala Dreips, dla których była to już czwarta porażka z rzędu to całkowicie zmazało dobre wrażenie, które ekipa Grzegorza Kiełbasy wypracowała sobie na początku sezonu. Przewaga Bianconeri była widoczna od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego, już do przerwy zawodnicy w białych koszulkach prowadzili 3:1. Drugą odsłonę wygrali w takim samym rozmierze, co dało im ostatecznie zwycięstwo 6:2, które pozowliło im wydostać się z “czerwonej strefy”.

forwardTrzy ciekawe mecze oglądaliśmy w Lidze E1. W pierwszym z nich BKS Team minimalnie pokonał Silicon Creations 3:2. Obie drużyny stworzyły dobre widowisko i do końcowego gwizdka jego losy nie były przesądzone. BKS najpierw wychodził dwa razy wychodził na prowadzenie po golach Lisa, który zgarniał bezpańskie piłki w polu karnym rywali, jednak na te trafienia rywale mieli odpowiedzi. Gwoździem do trumny Siliconu okazał sie gol z 40 minuty - Krystian Chmiel znakomicie przymierzył i jak się później okazało było to decydujące trafienie. Dzięki wygranej BKS wskoczył na 3 miejsce w tabeli. Stało się tak między innymi za sprawą wielkiej niespodzianki, jaką sprawiła Gamma. Zespół Macieja Kasperkiewicza w ostatniej kolejce zasygnalizował zwyżkę formy remisując z Kabaretem, jednak w starciu z Geodzikami faworytem nie był. Tymczasem mimo niższej pozycji w tabeli Gamma rywalom wcale nie ustępowała i szybko objęła prowadzenie. Potem rywale dość szybko wyrównali, a przez większość meczu oglądaliśmy spotkanie toczone raczej w wolnym tempie, w którym sporo było też niedokładności. Precyzji nie zabrakło jednak w 44 minuty, gdy Piotr Madej dokładnie dorzucił z autu, a Wojciech Żądło uderzeniem głową skierowął piłkę do bramki. Gamma wygrała więc 2:1 odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie. W ostatnim meczu będący w świetnej formie na początku sezonu Revo Drink miał wygrać z AKS Kabaret i powrócić do strefy medalowej. Zespół w białych koszulkach po raz pierwszy wypadł jednak z ligowego podium, bo zdecydowanie niżej notowanym Kabaracierzom uległ aż 1:6 i była to już trzecia kolejna porażka Revo. Na meczu pojawił się kumplujący się z graczami Revo Drink Teamu były kapitan… Drink Teamu, były gracz AKSu i współautor znanego i lubianego programu “Kabaret Drinkuje”, jednak musiał on być mocno zdziwiony przebiegiem tego starcia. Do 40 minuty utrzymywał się bowiem remis 1:1, a w ostatnim fragmencie Kabaret wręcz rozgromił Revo, zdobywając 5 goli z rzędu. Ostatecznie AKS wygrał 6:1 pokazując, że mimo miejsca w tabeli, w zespole tym drzemie spory potencjał.

forwardDwa mecze odbyły się w Lidze E2 i oba skończyły się wynikiami na styku. W pierwszym Nafta Kraków Retro grała z Heinekenem mającym szanse zgłosić jeszcze akces do walki o medale. Początkowo “Piwosze” mieli więcej powodów do zadowolenia, bo prowadzili różnicą dwóch goli, jednak Nafta jeszcze przerwą wyszła na prowadzenie, a chwilę po niej, to ona wypracowała sobie dwie bramki przewagi. Heineken zmuszony był gonić wynik i choć Jose Sousa miał w tym meczu szczęście do zdobywania ładnych goli, to jednak jego druga bramka (a trzecia drużyny) nie przełożyła się na zdobycz punktową. Nafta wygrała 4:3 i umocniła się na 3 lokacie w tabeli. Przystępując do czwartkowego meczu ekipy OREO i Januszy Futbolu miały możliwość złapania jeszcze kontaktu ze wspomnianą wyżej Naftą i tym samym włączyć się do walki o medale. Warunkiem było zwycięstwo, ale ani po OREO, ani po Januszach w związku z tym jakiejś wyjątkowej determinacji widać nie było i spotkanie przebiegało raczej w spokojnie atmosferze. Sporo było natomiast piłkarskich szachów i niedokładności, której dowodem był pierwszy gol meczu - zdobyty niby przez Januszy, ale strzelony przez OREO, po spektakularnym samobóju. W pozostałych golach przypadku już raczej nie było, ale też nie było ich zbyt wiele - mecz zakończył się remisem 2:2, co oznacza, że OREO zaliczyło juz czwarty remis w sezonie, a Janusze trzeci. Janusze mają jednak powody do optymizmu, bo grają w tym sezonie w kratkę, a po ostatnim remisie przyszło zwycięstwo, więc liczą oni zapewne na powtórkę z rozrywki.

Serie i ciekawostki insert_chart_outlined

forwardSerię 7 porażek z rzędu przerwał Amadeus

forwardGamma przerwała serię 5 meczów bez wygranej

trending_down4 porażkę z rzędu zanotowała ekipa Jala Dreips

GALERIA ZDJĘĆ

(0 votes)